Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

(/ ゚ Д゚)/ ミヤビ diary.

19/07/2008 GMT 1

social mad murder.

miyabi55 @ 22:38

Idę sobie, do niebieskiego zeszytu na spirali.
Dlaczego?

Bo wam nie ufam.

04/06/2008 GMT 1

The Murderer's TV

miyabi55 @ 17:22

"(...)cudowny, ukochany, którego nie zamienię na nic innego żeby się komuś przypodobać - J-ROCK. Moja ostatnia nadzieja w popierdolonym życiu."

02/05/2008 GMT 1

Hideto Matsumoto 13.12.1964~02.05.1998

miyabi55 @ 11:08

No. 1 Pink Spider
Autor: Miyabi
Status: Zakończony
Ostrzeżenia: Brak
Bohaterowie: Yoshiki/hide

Minęło już 10 lat. 10 pieprzonych lat. Nic się nie zmieniło, jedynie czas nieubłaganie płynący dalej i zmiana pieprzonej cyferki w dacie.
Piosenka puszczana w odtwarzaczu mp3 skończyła się a pomieszczenie ogarnęła przerażająca cisza. Za każdym razem, kiedy dźwięk przewodniej, żółtej gitary w czerwone serduszka zamierał, coś się kończyło. Wszystkie kolory traciły nasycenie w rezultacie ukazując życie w czerni i bieli.
Yoshiki leżał w łóżku gapiąc się w sufit. Nie był już tak młody i rześki jak kiedyś. Pomimo tego, iż wizualnie prawie się nie zmieniał, kręgosłup bolał go coraz częściej. Jemu natomiast podobał się ten ból. Przypominał mu o tym co było dawniej. Przypominał jakoś delikatniej, nie tak brutalnie jak płyty, DVD i stare magazyny Arena37C. Dawał subtelne znaki.
Odruchowo nacisnął w odtwarzaczu przycisk 'play', zamykając oczy.
Pianino rozbrzmiało w jego uszach przenosząc duszę jakieś 13 lat wstecz.
Siedział za fortepianem naciskając delikatnie kremowe klawisze. Wtem usłyszał cichy głos Toshiego.
Odwrócił głowę w stronę przyjaciela i zobaczył go stojącego na środku sceny z mikrofonem w ręce. Wpatrywał się w niego nie przestawając grać, jak jakiś zaprogramowany robot. Minęła zaledwie minuta a tuż obok niego rozbrzmiała gitara Paty. Yoshiki nie wierzył własnym oczom. Kilka metrów dalej szczerzył się do niego Heath, pokazujący dyskretnie aby patrzył na klawisze by nie zepsuć i nie zawieść fanów na koncercie.
'Oh tell me why.
All I see is blue in my heart.'
Odwrócił głowę by spojrzeć w instrument lecz jego oczy dostrzegły różową czuprynę a uszy wychwyciły charakterystyczny dźwięk gitary.
Patrzył na krzykliwe czerwone ubranie, chude dłonie dotykające żółtej gitary w czerwone serduszka, bladą twarz rozświetloną niebieskim światłem scenicznym, różowe włosy sterczące radośnie, oczy wyjątkowo nie zabarwione brązem soczewki i miękkie usta wygięte w delikatny uśmiech.
'Oh stay with me.'
Gitarzysta spojrzał w stronę perkusisty uśmiechając się tak szeroko, że każdy mógł dostrzec jego białe i proste zęby. W oczach różowowłosego pojawiło się ciepło, doszczętnie bombardujące serce Yoshikiego. On jednak nie odwzajemnił szczerego uśmiechu. W jego oczach zalśniły gorące łzy rozmazując pole widzenia. Mrugnął szybko a kryształowa, ciepła łza spłynęła po gładkim policzku w rezultacie znów ukazując mu wyraźnie scenę i jego, już nie zerkającego w stronę fortepianu a widowni. Stał teraz skupiony grając solówkę a jedynym mu towarzyszącym był Yoshiki wraz ze swoją melodią wielkiego, czarnego instrumentu. Poza tą gitarą nie liczyło się już nic. Ta chwila była idealna. Ten dźwięk, który chciało się słyszeć wciąż i wciąż...
Po policzku perkusisty ponownie spłynęła łza a za nią następna i następna.
Wszystko ucichło. Nawet gra Paty i syntetyzator. Teraz grał tylko Yosh. Otrząsnął się i rozejrzał czy aby przypadkiem nie popełnił gafy nie przerywając tej gry. Jego dłonie nie mogły oderwać się od przeklętego fortepianu wciąż grając muzykę. Po krótkiej chwili głos Toshiego uspokoił go przypominając, że tak właśnie miało być.
Wszystko wróciło do normy, grali, tym razem już wszyscy.
'Oh tell me why, oh tell me true.'
Prekusista przestał grać. Coś ukłuło go w serce. Spojrzał nerwowo na różowowłosego. Nie było go tam. Zaczął się nerwowo rozglądać. Nie było go przy Toshim, ani przy Pacie, ani przy Heath'u. Nie było go.
'Forever dream.'
Nie było go.
'Afureru namida no naka.'
Otworzył w panice oczy pełne łez gwałtownie wyrywając się ze środka koncertu.
'FOREVER LOVE.'
- hide... - wyszeptał drżącym głosem patrząc szeroko otwartymi oczami w biały sufit, słuchając ostatnich dźwięków wydobywających się ze słuchawek.
Świat stracił swój kolor.
Odruchowo nacisnął w odtwarzaczu przycisk 'play', zamykając oczy...
...by znów świat przybrał barw na te 8 minut i 39 sekund, by znów zobaczyć jego...
... małą...
...puszystą...
...różową...
...kuleczkę.

Pamięci Hideto Matsumoto, naszej roześmianej, różowej kuleczce, naszemu małemu, różowemu stworkowi.

625.jpg

04/04/2008 GMT 1

.

miyabi55 @ 21:57

weźcie sie pierdolcie wszyscy.

27/03/2008 GMT 1

- Let's Die Together -

miyabi55 @ 19:33

die327890.jpgJa po prostu nie mam nic ciekawego do opisywania.
Żadnych relacji ze świąt, spotkań z całą rodziną, wyjazdów z tatą i innymi do dalszej rodziny. Bo owych nie było. Taty nawet nie było. I nie ma. I nie będzie. Jak to jest mieć tatę?
Głupie pytanie.
Nie jestem j-rockowcem więc nie mogę pisać o tym, że właśnie piszę piosenkę a za tydzień jest relase nowego singla w Europie i nie mogę pisać o tym, że jestem j-rockowcem, który nie umie przyrządzić ciasta pomidorowego. Nie będę pisać o j-rocku bo i tak połowa nie zrozumie o czym piszę i będzie ich to nudzić. A jednak to mój osobisty pamiętnikowaty blog więc trochę o j-rocku popiszę. Może ktoś zechce mnie wysłuchać.
Zaczęłam coraz częściej pisać w błękitnym pamiętniku na spirali niż tu. Niepokoi mnie to ponieważ równie dobrze mogłabym przepisać treść w okienko nowej notki, jednak nie chcę tego zrobić. Może przed obawą jawnego wyznania własnych odczuć, emocji, uczuć ze względu na reakcję innych?
A tak ogólnie rzecz biorąc to boję się tej mojej przesadnie niskiej samooceny, która jest tak niska, że dotyka jądra ziemi. Źle się czuję z taką samooceną, najgorsze jest jednak to, że aby ją podwyższyć trzeba dużo pracy. A zaniżyć ją jest bardzo łatwo. Tylko jak tu coś zrobić skoro ani trochę nie czuję się mądra, piękna, sympatyczna i tak dalej? Szczerze mówiąc bardziej się czuję jak chamska, wulgarna suka. Nie pasuje mi to podejście.
Zakochałam się w linii ubrań Sex Pot ReVeNGe oraz V!inyl Syndicate. Niestety nie mam możliwości zamówienia owych ubrań ze strony internetowej, ponieważ owe firmy są firmami Japońskimi. Ceny są w jenach a cała strona zapisana jest w kanji. Cud, że w ogóle udało mi się wejść do działu z ubraniami przy takim japońskim menu. Jednakże ze starej białej bluzki zrobiłam coś na wzór nowej kolekcji Sex Pot. Oczywiście bluzka jest jeszcze nie skończona bo potrzebny mi zamek, naszywki i czerwona farba do ubrań ale i tak jutro ją założę w zestawieniu z nowiutkimi wysokimi glanami. Mam też pomysły na przerobienie 2 innych bluzek. Niestety do dopełnienia mojego dziwnego jednak intrygującego stylu potrzebna mi czerwona pieszczocha, drugi pasek z ćwiekami, kilka przypinek małych i tych większych, nowy zestaw agrafek, wstążeczki w odpowiednich odcieniach, opaska z kocimi uszkami, kilka wisiorków oraz kilka łańcuszków do spodni. Sekret tkwi w dodatkach moi drodzy, uwierzcie mi. Jak widać lista długa a fundusz mały. W najbliższym czasie nie mam co liczyć na kupienie chociaż jednej z wymienionych tu rzeczy ponieważ dostanę o 5 zł więcej kieszonkowego na wymarzony koncert Dir en Grey na DVD Code of Vulgar[ism].
Swoją drogą mam porządną fazę na DeG. Trwa już chyba tydzień jak nie więcej i szczerze powiedziawszy takiej fazy jeszcze w życiu nie miałam. Co oczywiście nie oznacza, że Gackto-san przestał być moim wzorem do naśladowania. Muszę przeczytać jego autobiografię drugi raz ponieważ za pierwszym nie za bardzo zrozumiałam bo owa autobiografia jest dostępna w japońskim i angielskim na internecie. Jestem pewna, że jak ją przeczytam to nabiorę większego szacunku do artysty Gackto-san i zacznę stosować jego patenty na przetrwanie by później wyjechać i zacząć życie od nowa. O ile w ogóle mi się to uda.
Bo ostatnimi czasy jak bardzo się staram tak bardzo mi dane rzeczy nie wychodzą. Jak Boga kocham, zdołować się można.
No to żem się rozpisała. Nie będę was już katować tymi głupimi i zawiłymi historiami bądź myślami z mojego życia.
Bai Bai my Dears~! ^3^

[EDIT] 28.03
I dlaczego tyle złych rzeczy dzieje się obok mnie?..
To nie jest miłe.. To boli..

19/03/2008 GMT 1

we are fuckin' japanese~!

miyabi55 @ 00:35

ruki-4.jpgZrobiłam pimp maj mundurek. Wypisałam cytaty z tekstów j-rockowych piosenek i narysowałam na nim co nieco. Wypisałam takie cytaty ze słowami 'fucnkig' lub 'shit'. I co z tego, że moja wychowawczyni to anglistka xD
Humor bardzo dobry, oczywiście wiedziałam, że diametralnie sie poprawi kiedy tylko zacznie sie tydzień i kiedy zobaczę przyjaciół. A jutro do em ce Donalda całym (prawie) sześciokątem. To już tradycja. I nawet informatyka nie była dziś taka zła, i nawet nie pokłóciłam sie z Alicją Precel. Nawet na historii udało mi sie skupić i przeczytać połowę tematu..
A dziś dzień był bardzo udany. Nie. Zajebisty. Zupełnie jak u uke tyle, że dzień później. Mama zagościła u mnie na dłużej, z wiadomych tylko mi powodów. Postanowiłyśmy dziś iść do sklepów popatrzeć za..
Za bielizną xDD Okazało sie, że bardzo spodobał mi się jeden sweterek w czarne poziome paski, który o dziwo mnie wyszczuplał. I spódniczka w której o dziwo moje nogi nie wyglądały jak dwie parówki jedynki. Później po dłuższym namyśle stwierdziłam, że te czarne proste spodnie też są niczego sobie. Sprzedawczyni patrzyła co najmniej dziwnie na dziewczynę w czarnych włosach, czarnej kurtce, czarnych butach i obróżce z ćwiekami na szyi, która kupuje czarne ubrania. To samo było w sklepie z bielizną bo dla urozmaicenia kupiłam czarną bieliznę.
Następnie udałam sie do papierniczego po różowy długopis i nowe pisaki. A na przysłowiowego zajączka dostałam od mamy śliczny zapach Naomi Cambell o którym marzyłam od wakacji i różową piżamkę.
Na sam koniec dnia obejrzałam z mamą inteligentny serial na tvn 39 i pół i obie miałyśmy smutne miny pod koniec odcinka. Jutro też zapowiada się ciekawy wieczór z mamą bo mamy zamiar obejrzeć zajebisty film z Japończykiem w roli głównej.
A na święta mam już kupione prezenty. To znaczy.. Starczyło mi pieniędzy tylko na prezent dla uke i Poli.. Nawet dla rodziny nie mam prezentów.. Przepraaaszam wszystkich, którzy czują się poszkodowani z sześciokąta..
Wreszcie po miesiącu zamówiłam sobie glany. Już nie mogę sie doczekać kiedy te cudeńka trafią w moje łapki. I co z tego, że to są 20 dziurkowe i będę je wiązać 30 min xD

Co jeszcze muszę kupić:
- Philips SA3125 2gb
- Książki Hiragana, Katakana, Kanji
- H. Murakami "Na południe od granicy, na zachód od słońca"
- Mange jakąś, prawdopodobnie Brzoskwinie vol. 5 GTO vol. 4

Trzeba jeszcze zaliczyć fryzjera, w święta pofarbować włoski + blond pasemko i umówić się do dentysty po świętach. Kupa roboty..
A faza na RENTRER EN SOI nadal trwa chociaż dołączyło The GazettE i wszelkie visualowe ostre rytmy. No tak. Jednego dnia łażę w ćwiekach i mogę pokazać każdemu przechodniowi fucka a drugiego dnia mogę ubrać się na różowo i uśmiechać się do wszystkich. Ktoś, kiedyś powiedział, że mam dwie strony własnej siebie. Tą słodką i tą mroczną xD Osobiście wydaje mi sie, że miał całkowitą rację..
Swoją drogą.. Mana-sama ma dziś urodziiiiny! ^^ Problem w tym, że nikt nie wie które xD W każdym razie on jest wiecznie młody. Jak trzy czwarte jrockowców zresztą xDD



manaaaaaaa.jpg

誕生日 おめでとう Mana-samaaa~!

16/03/2008 GMT 1

LAST WORD.

miyabi55 @ 19:21

1243481016_l.jpgNienawidzę weekendów.
Sobotni wieczór.
Sama nie wiem czego chce. Czy stawianie wszystkiego dla przyjaciół sie opłaca? Czego ja oczekuje? Przeprosin?
Sama nie wiem. Tylko dlaczego mimo wszystko zawsze jestem przedostatnia? Nie zostałam doceniona.
Dziś tylko Satsuki dla mnie śpiewał i wydzierał się, że śmierć jest niebezpiecznie blisko. I tylko RENTRER EN SOI dla mnie grało. A na koniec usłyszałam od One Republic, że jest za późno na przeprosiny.
To nie miało być tak.
Miałam dziś spędzić cudowny wieczór przy dobrym filmie z paczką paprykowych czipsów, które skutecznie zwiodły mnie tekstem o obniżonej zawartości tłuszczu.
Byłam dziś sama. Tak strasznie odizolowana. A popołudniu musiałam jeszcze wysłuchiwać dramatów miłosnych panny Karoliny, którą nie obchodzi Patryk a Grzegorz na którego tak soczyście przeklinała spytał jej sie o chodzenie.
Jedynie ranek był pozytywny.
Gdy wstałam i spojrzałam w lustro ujrzałam siebie z rozczochranymi włosami, z licznymi zmianami skórnymi i braku podkreślonych na czarno oczu. Chwile później zobaczyłam swoje nogi odkryte przez krótkie spodenki od piżamy wyglądające jak dwa soczyście tłuste udka z KFC.
Po czym uśmiechnęłam sie do odbicia w lustrze myśląc, że jestem śliczna.
No tak.. Wpływy pewnego przystojnego pana, który uwielbia skracać me imię do jednej jedynej literki M.
Nienawidzę weekendów. Zawsze mam zły humor. Zdołowany.
Chciałabym być zabiegana, by nie mieć czasu na chorobę, by nie mieć czasu aby usiąść. By nie mieć nawet czasu pomyśleć o tym, że jestem głodna, czy poprawić denerwujące pasemko włosów lub klamrę spinającą je ciasno. Albo zasnąć. I spać, długo spać, nie myśleć.
Pozwólcie mi chociaż raz napisać o sobie!
O sobie samej..
Musze być piękna. Musze wyrównać paznokcie, umyć twarz szczypiącym tonikiem i co najważniejsza - SCHUDNĄĆ.
Co się ze mną dzieje..
No co..
Argh. Piekący ból gardła potrafi przywrócić człowieka do rzeczywistości. Dziś nawet nie zdjęłam srebrnego pierścionka.
Nawet do snu.

No więc to było wczoraj. Cały ten opis. A dzis wiele sie nie zmieniło.
Nadal namiętnie, wręcz obsesyjnie słucham RENTRER EN SOI, nadal walczę z bolem gardła. Chce już żeby nadeszło jutro..
Jak ja nienawidzę weekendów..

12/03/2008 GMT 1

{ RENTRER EN SOI }

miyabi55 @ 18:38

rentrerensoi-protoplasmpvpng.png
Dzień Dobry TVN.
Notka miała sie pojawić wczoraj ale miałam ciekawsze rzeczy do roboty. Na przykład uczenie sie do testu z historii, który odbył sie właśnie dziś. Na wstępie chciałabym podziękować uke, ponieważ bez niego pewnie w ogóle nie otwarłabym książki. Nie przejmuj sie, że sie popłakałam jak mi z tym tekstem wyjechałeś, to mi pomogło. Mianowicie tak, że chciałam ci za wszelka cenę udowodnić ze nie jestem leniwa i naprawdę sie staram. Może leniwa byłam ale zawsze sie staram w mniejszym czy większym stopniu. W każdym bądź razie nawiązując do testu, przeczytałam 45 stron z podręcznika w półtorej godziny i wszystko zrozumiałam. Nie wiem czy będę miała dobry wynik ale uczyłam sie i bardzo sie starałam.
Dość juz o nauce. Wczoraj był 66(6) dzień z uke xD Oczywiście uczciliśmy to znakiem ave satan. A jutro kółko filmowe. Nie ważne, że puszczą jakiś gówniany film, ważne, że będę godzinę dłużej z przyjaciółmi.
A problemy ze samą sobą są w lepszym stanie. Staram sie teraz ze zdwojoną silą. Udało mi sie nawet uwierzyć, że mam piękny uśmiech. I oczy. Ale sadło masło nadal mam. Ze sprawami rodzinnymi na razie cisza po burzy, wole o tym za dużo nie myśleć.
Jest dobrze i chce żeby tak zostało jak najdłużej.
Jestem ciekawa kiedy wreszcie przeziębienie, z którym walczę wreszcie przestanie mnie gnębić. Bo kiedy jestem przeziębiona to jak mówi moja mama - jestem mośkowata. To znaczy jak taka mała bezbronna wiewiórka ze słodkimi oczkami, milcząca pół dnia. Kupiłam kaskadę leków na grypę , zażywam i czekam. Dziś było gorzej, gardło w nocy tak masakrycznie mnie napierdalało, że nie dawało spać. W efekcie teraz usypiam nad klawiatura.
Poważnie zastanawiam sie nad tym czy jechać do Grecji czy nie. Niby będzie tam uke i Agata, może nawet Pola. Ale właśnie o to chodzi. Nikt nie ma prawa zobaczyć mnie w czymś co odkrywa chociaż odrobinę ciała a jak powszechnie wiadomo w Grecji w lipcu będą upały. Kwestia do przemyślenia.
Moim najnowszym odkryciem J-rockowym jest RENTRER EN SOI [z franc. Wrócić w siebie ]. Tak, tak, faza na Horę minęła. Znam już wszystkie jego piosenki a zresztą nie można przez caly czas sluchac darkwave. Maniakalnie wypisuje nazwę nowo poznanego zespołu na wszystkim co nawinie mi sie pod rękę. Napisałam nawet na łapce uke. No tak. Jeszcze tylko 6 singli i 1 album do ściągnięcia i cala dyskografia RENTRER EN SOI w komplecie.


I was damned!
I HATE MYSELF AND WANT TO DIE.
DEAD believe ME..

08/03/2008 GMT 1

ogłoszenia parafialne.

miyabi55 @ 23:34

avag15.gifJa naprawdę się staram.
Naprawdę bardzo się staram.

I'm a slow dying flower
frost killing hour
the sweet turning sour
& untouchable.

You better shut your mouth
and hold your breath,
you kiss me now,
you catch my death.

02/03/2008 GMT 1

~ Funerary Dream ~

miyabi55 @ 19:46

new52.jpgGwoli ścisłości,
jeszcze żyję.

Szczerze mówiąc powinnam teraz uczyć sie jakiś zasranych słówek na angielski i cieszyć sie faktem, że Wójcik dała mi poprawić tą kartkówkę a nie pisać notkę przy dźwiękach Another Cell z czekoladą w ustach.
Nauczę się tych słówek na tyle by mieć z 3 punkty.
Wielkimi krokami zbliżają sie rekolekcje. Nie wiem jak wy, ja tam sie cieszę. Faktem jest, że nikomu sie nie chce wysłuchiwać jakiejś obłąkanej zakonnicy ale przynajmniej nie ma wf-u i jesteśmy w szkole do 11.
Zakończmy jednak te nudne wstępy i przejdźmy do sedna tej notki.
Coraz częściej wydaje mi sie, że gdy ja jestem w wyjątkowo dobrym humorze, inni maja albo doła albo są wkurwieni. Wychodzi na to, że smutnym staram sie pomóc a wkurwieni na mnie jada. Nienawidzę jak ktoś na mnie krzyczy podobnie jak nienawidzę krytyki. Ale nie takiej krytyki dotyczącej np. fanficka.
A najlepsze jest to, że gdy ja mam doła, jestem wkurwiona albo coś w tym stylu to wszyscy dookoła mają świetny humor i skaczą z radości. I wtedy wychodzi na to, że to ja jestem ta zjebana, że nigdy sie nie ciesze czy coś. Nienawidzę takich sytuacji, szczerze mówiąc czekam tylko na jutrzejszy dzień żeby to wszystko sie skończyło.
Ostatnio pojawił sie bardzo dobry pomysł na wakacje. Mianowicie wyjazd całą paką do Grecji na 10 dni. 'Nic co piękne nie trwa wiecznie' kolejny raz moje pesymistyczne przysłowie sie sprawdziło. Okazało sie bowiem, że nikomu dni wyjazdu nie pasują. Cudownie. Kolejne wakacje spędzone w domu. Kolejne cale 2 miesiące nudy i samotności. Cholera by to wzięła no!
Odrobinę optymizmu dala mi jednak jak zwykle muzyka.
No bo kiedy będą wakacje można codziennie oglądać zachód słońca, chodzić w bluzkach z krótkim rękawkiem, wpatrywać sie nocą w niebo myśląc o dokładnie wszystkim, no i nie ma testów, kartkówek czy odpowiedzi ustnych z geografii.
Na razie nic godnego opisania nie przychodzi mi do głowy prócz tego, że Another Cell jest chyba nawet lepsze niż kultowe Schwarz Stein. Jednak nic nie pobije Hory w tej kategorii muzycznej.
Mistrz syntezy, no. 2 na mojej liście wzorów do naśladowania wśród j-rockowców.
Ah, uke, kocham cię..

Archiwum | Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo