Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

(/ ゚ Д゚)/ ミヤビ diary.

Archiwum: styczeń 2008

27/01/2008 GMT 1

no. [666]

miyabi55 @ 02:02

_sayonara__by_electric_maguro.jpg
\(^▽^*)いらっしゃ~いっ(*^▽^)/
Tak sobie siedzę słuchając Calm Envy gazetowców, w różowej piżamce, nowych goglach, grejpfrutowym napojem gazowanym i wafelkiem bananowym w łapce. Jedyny twór z białej czekolady, który lubię.
Ferie zimowe nareszcie sie zaczęły. chociaż zimy to ja nie czuje. Ale i tak piździ xD Przez bite 2 tygodnie mogę wstawać o normalnych porach (14:35), olać zadania domowe, oglądać Hellsinga, grać ile wlezie w Kingdom Hearts (⌒▽⌒) i napawać się 336 godzinami wolności od Łoziny.
Lecz nic co piękne nie trwa wiecznie jak ja to mówię. Są też minusy tych 14 dni ferii. Brak przyjaciół.
Brak uke.
Nie minęły ledwie 2 dni, a ja już za nimi tęsknie. Brak świadomości, że zobaczę ich w 'ten pierdolony poniedziałek' mnie przeraza. Ich brak odbija sie na moim zdrowiu. Już miałam z 3 doliny. I nadal jakoś tak nie w smak. Na szczęście została przy mnie Onee-chan i Aemi. No i ambitny plan co do ponownego przyjazdu Tsubakiś oraz wieczoru filmowego z Aemi i Final Fantasy VII: Adwent Children na czele. ( ^ω^) A wszystko to delikatnie zakraplane The GazettE i D'espairs Ray.
Najgorsze są wieczory. Gdy zapada zmrok dochodzi nagle do mojego małego łebka, że we wakacje przez 2 miechy będę sama, nie ruszając sie z domu poza przymusowym dwu tygodniowym wyjazdem do Niemiec. Mówiłam, że nienawidzę Niemców?
Po wielogodzinnym dumaniu stwierdzam jednak, że najbardziej cierpię z powodu braku uke. (゚ペ) Zaczyna mnie to przerażać. Za wszelką cenę staram sie ślepo nie zakochiwać. Wiem, że prócz miłości liczy sie rodzina i przyjaźń. Mimo wszystko i tak odczuwam dyskomfort z powodu jego braku. ポッ(*゚.゚)(゚.゚*)ポッ Boje sie co to będzie we wakacje.
Tak strasznie sie boje..
Naszło mnie na gazetowcow ^^ Nareszcie! Przez to, że nie mogłam jechać na ich koncert w Berlinie doznałam urazu do owej kapeli. ☆⌒(>。≪)イタイ Nie słuchałam ich kilka miesięcy, a kiedy patrzyłam na folder z muzyką 'The GazettE' myślałam 'ścierwo'. (*・_・)ノ⌒* Etoo.. Dziwne doprawdy.
Żeby poprawić sobie humor w razie dola napisałam na karteczce różowym pisakiem kilka cytatów moich przyjaciół i nie tylko, które wbiły mi sie w pamięć. Na przykład Będzie dobrze Onee-chan, tobie sie należy. albo NIE JESTEŚ ŻAŁOSNA. I nigdy nie byłaś.
Zobaczymy czy to zadziała. Te słowa są piękne *^^* Wiele dla mnie znaczą zważając na przeszłość, która wciąż i wciąż katuje moje serce ;__;
Ostatnio uke pytał mi sie czy porcelanowy książę może sie ruszać xD Przemyślałam to dokładnie i niestety ukesiu, NIE xD Porcelanowy książę jest nieruchomy, wciąż z poważnym wyrazem twarzy, we władczej pozie i arystokratycznym, czarnym ubraniu. Nie należy zapominać, że jest z kruchej porcelany jak marionetka.
A tak baj de łej, dziękuje Namie. Dziękuje z całego tekturowego serduszka. Ty wiesz za co. m(._.)mアリガト
Po trzydziestu minutach z wafelka bananowego został papierek, gazowany napój grejpfrutowy znikł ze szklanki a Calm Envy już dawno przestało grac. To znak ze trzeba kończyć xD
A no i wiatr bezczelnie wdzierający sie przez moje nieszczelne okna zmusza mnie do wyemigrowania w stronę łóżka xDD
オ(・ェ・)ヤ(・ェ-)ス(-ェ・)ミ(-ェ-)。o○Zzz…

21/01/2008 GMT 1

I'll be on your side forever more. That's what friends are for.

miyabi55 @ 18:36

515.jpg
Dzień 18.01.08 był przyjemniejszy niż sie tego spodziewałam.
Myślałam, że spędzę nudny, piątkowy wieczór przed komputerem, z którego rozbrzmiewałoby D'espairs Ray, ponieważ Aemi nie mogła sie w owy dzień ze mną spotkać w celu ślinienia sie do Gackt'a.
Wcześniej jednak zapadła decyzja, że mam iść do McDonalda with friends. Wydawało mi sie, że to nie wypali. Nic bardziej błędnego.
Tuż po wyczerpujących, dwóch lekcjach angielskiego wybraliśmy sie razem z Agatą, Agnieszką, Polą i uke do wyjścia. W drodze czułam sie jak w jakimś stadzie, bo dołączyły sie Marta i Wiśnia oraz jakiś placek. (Pytałam sie uke kto to, ale on sie tylko śmiał! ><)
Niestety musiało wypaść pewne spięcie. Okazało sie, że uke nie może jechać do miasta. (Chciał jechać do jakiegoś innego McDonalda) Reszta twierdziła, że kategorycznie jedziemy do pieprzonego miasta. Milczałam. No bo strasznie mi było głupio. Miałam wybór. Iść za uke lub iść z dziewczynami do McDonalda. Moje myśli rozdzierane były przez setki pytań.
Los chciał jednak bym poszła z dziewczynami.. Czego nie żałuje jak sie okazało. Całą drogę do tramwaju milczałam myśląc nad tym co robi uke i w ogóle nad całą niezręczną i dość chamską sytuacją. Dopadły mnie także melancholiczne myśli, kiedy mijałyśmy pewien przystanek. Cała droga minęła szybko mimo ciągłego komentowania Poli w stylu 'Ty pojebie genetyczny!' lub spotkania Pumy zawijającej słuchawki od discmana z jakże inteligentną miną.
Jeszcze w tramwaju moje oko dostrzegło dwóch, dżapańskich kolesi. (Mimo wszystko Agata, Agnieszka i Pola zatrzymały mnie przed wyskoczeniem z tramwaju i pogoni za ów boskimi mężczyznami.)
Weszłyśmy wreszcie do renomowanej i bardzo zdrowej restauracji z żółtym M na czele, czując ten jakże świeży zapach frytek. Moje trzecie oko jak u legendarnego wampira, Nosferatu klasy A, dostrzegło dwóch kolejnych mężczyzn z kraju kwitnącej wiśni. Czułam, że coś sie święci. Pobiegłam jak oszalała za filar skąd mogłam obserwować seksowny profil przystojniejszego z nich. Kiedy wreszcie zamówili zatarasowałam im drogę jak na prawdziwą Yaoi Rangerke przystało. W efekcie skośne, ciemne oczy japońskiego boga seksu spojrzały na mnie uświadamiając mi do reszty jaka ze mnie jebnięta kobieta.
Szkoda, że moje dwa obiekty zainteresowania wzięły żarcie na wynos. Mój żołądek również domagał sie papu. Jednakże moim głównym problemem godnym pocięcia sie bułką był brak pieniędzy. Na szczęście Pola wybrała drogę Caritasu i dożywiła takie biedne dzieci jak ja.
W trakcie gadania z dziewczynami o głupotach godnych rozmów miedzy dziewczynami i namiętnym przeżuwaniu hamburgera, wyczułam zapach Japończyków. Źrenice zwierzyły sie jak u kota, uszy wyczuliły sie na kroki Japończyków. Dostrzegłam kolejnego. Najprzystojniejszego ze wszystkich z farbowanymi na brązowo włosami i pięknymi ustami napchanymi do granic możliwości Bik Makiem.
Mój głos umilkł w plątaninie rozmów Agaty i Agnieszki. Moje oczy zabarwione ciemną zielenią wpatrywały sie bez opamiętania w człowieka, w którym płynęła azjatycka krew. Nie dostrzegłam, że zabrakło Poli i Agaty. Wciągnęłam w zachwyt Agnieszkę. Po powrocie Poli, mojego dożywiacza i Agaty mojej drugiej Oka-san, sprawy potoczyły sie tak szybkom że nawet nie pamiętam co sie działo. Plan Poli był prosty.
Zrobić mi zdjęcie z obiektem pożądania.
Nie wiem co ta akcja miała na celu. Podwyższeniu mi samooceny czy chęci zobaczenia mnie w niezręcznej sytuacji, naprawdę nie wiem.
Przed pamiątkowym zdjęciem musiałam sie odświeżyć wiec w tym celu pognałam do łazienki, a kochana Agata jak na prawdziwą Oka-san przystało pożyczyła mi kosmetyki. Wyszłyśmy, podeszłyśmy, spytałyśmy po angielsku. Kochany Toshi (imię wymyślone przeze mnie) nie bardzo popierał tą propozycje. Po chwili namysłu zgodził sie.
Dopadłam do ramienia mojej zdobyczy i wtuliłam sie mocno. Czułam jego puls, zapach pięknego kwiatu sakury, lekkie drżenie ciała pod wpływem zdenerwowania. Myślałam, że ta chwila trwa całą wieczność. Spytałam z poddenerwowaniem 'JUŻ?!' na co Toshi cudniście sie zaśmiał.
Pola pstryknęła zdjęcie i ruszyłyśmy spowrotem na miejsce.
Komentarz? Pozytywnie pojebane ot co! Ale przyznam, było bosko ^^
Następnie Agnieszka i Agata musiały sie zbierać. Odprowadziłyśmy je z Polą na przystanek i ruszyłyśmy do browaru połazić. Tam zapadła decyzja o pójściu na herbatkę. Poszłam wiec, pogadałam przy ciepłym napoju życia i ruszyłam tramwajem nr 10 w stronę domu.

Chociaż zabrakło uke nad czym ubolewałam, podobało mi sie. Więcej niż podobało. Poczułam sie jak marionetka której sznureczki zostały uchwycone w cieple dłonie. Z której zdmuchnięto kurz i ubrano w delikatną, czarną, satynową sukienkę przed blade kolana. Którą poruszano w takt muzyki uważając bym sie nie stłukła. Marionetka o szklanych oczach, w których pojawiło sie życie.
jhkcv.jpg

14/01/2008 GMT 1

{ Malice Mizer - Le ciel }

miyabi55 @ 20:35

moonlightkiss2242.jpg( ゚▽゚)/コンバンハ A bo trzeba by poinformować świat co dzieje sie w moim pozornie nudnym życiu. Nowy semestr rozpoczął sie idiotycznym basenem i 2/5 z odpowiedzi z biologii. == Doliczam sobie postanowienie do noworocznych postanowień. NIE chodzić na basen. Never ever. I nikt mnie nie przekona. Bo nikt nie ma prawa widzieć mojego tłustego cielska, a zwłaszcza pewna osoba. Jeszcze by sie zgorszył.. O.o xD
Nowy rok jak na razie bez dołów i dolin. chociaż nocne melancholie nadal napadają moje biedne serduszko. Bo czasami wydaje mi sie, że jestem jak blada, zimna marionetka ustawiona na półce, nie mogąca wydusić z siebie ani słowa. Obserwująca wszystkich swoimi błyszczącymi, szklanymi oczami. Niezauważalna.
Swoją droga lubię marionetki. \(^ ^)/ Takie we krwi.. <.< Zuo, szatan, leśny! xD
Namiętnie wzięło mnie na Kingdom Hearts II. (゚ ヮ゚) Widać to o 8 rano w szkole, kiedy śpię na polskim czy innym gównie typu blok doświadczalny. (_ _)ヾ(‘ロ‘) ペチペチ 起きろ~ No ale trzeba ponieść konsekwencje nawalania Heartless'ów do 2 w nocy xD
A blok doswiadczalny zapowiada sie ciekawie. Po pierwsze dlatego, że mamy ze Stefaniak, czyli można zrobic bombe atomową, a po drugie dlatego, że blok zaczyna sie o 9.50 ,a ja mam autobus na 9.44, nie zapominając o tym, że jade 15 minut do budy XD
Jestem jeszcze ciekawa religii. Na pytanie jakiego mamy nowego nauczyciela od ów przedmiotu odpowiedziano nam 'HW'. Huj wie? xD (?・・)
Kocham Malice Mizer - Le ciel. (*・∀・) PV do tej piosenki jest genialny mimo wykonania starej daty. Gackt (bo wtedy jeszcze z nimi był) wyglada tam moim zdaniem najlepiej z całej epoki MM. Moja znajoma stwierdziła, że miłość do muzyki jest najbardziej korzystna - nie zdradzi, zawsze jest z tobą, dostosuje sie do twojego nastroju, nie sprzecza sie.. W zupełności popieram <3~~

...Ale skoro jestem marionetką to nie jest tak źle. Obok mnie postawili na półce porcelanowego księcia, a wokół nas fruwają diamentowe nimfy.

09/01/2008 GMT 1

~ The Rabbit Who Loves Carrots ~

miyabi55 @ 18:21

A kiedy wszyscy cię zostawią możesz wyjąć mnie
jak porcelanową marionetkę z zakurzonego,
czarnego pudełeczka w kącie pokoju.
Bo ja zawsze będę z tobą.

Nie pozwólcie mi złapać doła. Oj nie..

05/01/2008 GMT 1

- The Best Day in My fuckin' Life -

miyabi55 @ 21:39

sug_75.jpgZ pewnością zaliczę ten dzień do kanonu dni udanych, a nawet powiedziałabym bardzo udanych. Dlaczego tak często mówię 'udane'? Bo czy chcecie, czy też nie spotkałam się dziś z moją Onee-chan. Dziś prawdopodobnie mija rok od naszej cyfrowej znajomości. Nadszedł czas by przenieść tą cyfrową Nibylandię w real world.
Zaczęło sie oczywiście desperacką decyzją, w której Tsubakiś zadecydowała, że przyjeżdża bezprecedensowo w tą sobotę. [Nie powiem, wydarzenia w ostatnim czasie wręcz zmuszały nas do tego.] Lecz dziś rano zaczęło sie dość nieprzyjemnie. Głupie pytania o zawód rodziny w celu uzyskania wartościowych informacji na temat potencjalnego 'pedofila', z którym miałam się spotkać == Później debilne marudzenie, że zimno, że późno itp.. Droga w taksówce na dworzec główny minęła w ciszy. W ciszy, w której zastanawiałam sie czy mama jedzie, ze mną z łaski czy z woli. Później wycieczka zapoznawcza po dworcu i rossmanie, aż w końcu nadeszła ta chwila.
'Czy to ta dziewczynka w kiteczkach?'
Tak, tak to ona. Ta która czekała na swoją Onee-chan cholernie długo, ta która uratowała ją z obięć zimnej śmierci, ta która zawsze będzie przy niej swym tekturowym Miyabisiowym serduszkiem sklejonym taśmą klejącą.
Kiedy sie odwróciłam momentalnie przytuliłam moja kochana Tsubakis. [Nie była AŻ taka wysoka jak mi sie wydawało.. xD] Wreszcie mogłam poczuć ją bardziej fizycznie, niż tylko obojętnie gapienie sie w monitor. A tak by the way, spodziewałam sie większego satana po niej xDD
Pierwszym miejscem na nasze spotkanie okazała sie kawiarnia. [Jak daje słowo, pokocham kawiarnie.] Cafe latte jak zwykle ^^ Było przepyszne.. Następnie po długim namyśle stwierdziłyśmy, iż warto by pójść do browara. [I dobrze, że tak zrobiłyśmy, przynajmniej poszpanowałam Poznaniem xD] A tam? No cóż. Łażenie po sklepach, łażenie po sklepach, łażenie po sklepach.. Wyszło na dobre, bo kupiłam sobie bluzkę xD Po wizycie w iSpocie zdecydowałam, że zacznę zbierać na Maca. <3~~
Przy obiedzie porobiłam mojej Onee-chan mnóstwo zdjęć. Wybrałam już to najśliczniejsze do oprawienia w ramkę i postawienia na biurku koło Gackt'a. Teraz trzeba zrobić zdjęcie z uke xD ^^ <3~
Mimo małych nieprzyjemności przy lodach ze strony mojej mader, było bosko. [Szczególnie jedzenie lodów z jednej miseczki, łyżeczkami na zmianę xD] Kiedy w moich oczkach zalśniły łzy smutku Tsubakiś wzięła mnie do toalety, by usiąść przy ścianie i sie poprzytulać.
Niestety gruby, brzydki, pedał ochroniarz wygonił nas grożąc kamerami.
Wróciłyśmy więc do 'lodziarni Samaela' xD Postanowiłyśmy, że pójdziemy na deptak pomimo niskiej temperatury. Zbliżał sie moment rozstania, na który moje tekturowe serduszko rozpadało sie. Po porządnym wytuleniu sie i wycmokaniu rozstałyśmy sie. Lecz nie na zawsze.

Niczego nie żałuję. Żadnej minuty, żadnej sekundy.

Dostałam od Onee-chan króliczka ^^ <3~~ >w< Z fabryki misiów w łorsoł xD Króliczek ma na imię Króliczek. Ma swoje serduszko w środku. Dostałam też agrafkę, metalową gwiazdkę do przypięcia w ubrania i dużo, dużo czułego, siostrzanego spojrzenia.
Kryzysowy moment tego dnia nadszedł jednak kiedy przeczytałam pewną notkę na pewnym blogu. Czytając z uśmiechem na twarzy w pewnym momencie zaczęły płynąc po moich zaróżowionych policzkach, łzy szczęścia. Pierwsze w moim życiu łzy szczęścia. Bo tak naprawdę poczułam sie kimś wyjątkowym i kochanym. Od długieeeego czasu. Wiążę z tym rokiem dużo ambitnych planów. Wydaje mi sie, że na razie każde z nich sie spełniają.

[EDIT]
Zapomniałabym. Bieganie dookoła seksownego japończyka w okularkach i podniecanie się tym, że jeden z nich spojrzał na mnie swoimi skośnymi oczkami ROX! xD

Archiwum | Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo