I'll be on your side forever more. That's what friends are for.

Dzień 18.01.08 był przyjemniejszy niż sie tego spodziewałam.
Myślałam, że spędzę nudny, piątkowy wieczór przed komputerem, z którego rozbrzmiewałoby D'espairs Ray, ponieważ Aemi nie mogła sie w owy dzień ze mną spotkać w celu ślinienia sie do Gackt'a.
Wcześniej jednak zapadła decyzja, że mam iść do McDonalda with friends. Wydawało mi sie, że to nie wypali. Nic bardziej błędnego.
Tuż po wyczerpujących, dwóch lekcjach angielskiego wybraliśmy sie razem z Agatą, Agnieszką, Polą i uke do wyjścia. W drodze czułam sie jak w jakimś stadzie, bo dołączyły sie Marta i Wiśnia oraz jakiś placek. (Pytałam sie uke kto to, ale on sie tylko śmiał! ><)
Niestety musiało wypaść pewne spięcie. Okazało sie, że uke nie może jechać do miasta. (Chciał jechać do jakiegoś innego McDonalda) Reszta twierdziła, że kategorycznie jedziemy do pieprzonego miasta. Milczałam. No bo strasznie mi było głupio. Miałam wybór. Iść za uke lub iść z dziewczynami do McDonalda. Moje myśli rozdzierane były przez setki pytań.
Los chciał jednak bym poszła z dziewczynami.. Czego nie żałuje jak sie okazało. Całą drogę do tramwaju milczałam myśląc nad tym co robi uke i w ogóle nad całą niezręczną i dość chamską sytuacją. Dopadły mnie także melancholiczne myśli, kiedy mijałyśmy pewien przystanek. Cała droga minęła szybko mimo ciągłego komentowania Poli w stylu 'Ty pojebie genetyczny!' lub spotkania Pumy zawijającej słuchawki od discmana z jakże inteligentną miną.
Jeszcze w tramwaju moje oko dostrzegło dwóch, dżapańskich kolesi. (Mimo wszystko Agata, Agnieszka i Pola zatrzymały mnie przed wyskoczeniem z tramwaju i pogoni za ów boskimi mężczyznami.)
Weszłyśmy wreszcie do renomowanej i bardzo zdrowej restauracji z żółtym M na czele, czując ten jakże świeży zapach frytek. Moje trzecie oko jak u legendarnego wampira, Nosferatu klasy A, dostrzegło dwóch kolejnych mężczyzn z kraju kwitnącej wiśni. Czułam, że coś sie święci. Pobiegłam jak oszalała za filar skąd mogłam obserwować seksowny profil przystojniejszego z nich. Kiedy wreszcie zamówili zatarasowałam im drogę jak na prawdziwą Yaoi Rangerke przystało. W efekcie skośne, ciemne oczy japońskiego boga seksu spojrzały na mnie uświadamiając mi do reszty jaka ze mnie jebnięta kobieta.
Szkoda, że moje dwa obiekty zainteresowania wzięły żarcie na wynos. Mój żołądek również domagał sie papu. Jednakże moim głównym problemem godnym pocięcia sie bułką był brak pieniędzy. Na szczęście Pola wybrała drogę Caritasu i dożywiła takie biedne dzieci jak ja.
W trakcie gadania z dziewczynami o głupotach godnych rozmów miedzy dziewczynami i namiętnym przeżuwaniu hamburgera, wyczułam zapach Japończyków. Źrenice zwierzyły sie jak u kota, uszy wyczuliły sie na kroki Japończyków. Dostrzegłam kolejnego. Najprzystojniejszego ze wszystkich z farbowanymi na brązowo włosami i pięknymi ustami napchanymi do granic możliwości Bik Makiem.
Mój głos umilkł w plątaninie rozmów Agaty i Agnieszki. Moje oczy zabarwione ciemną zielenią wpatrywały sie bez opamiętania w człowieka, w którym płynęła azjatycka krew. Nie dostrzegłam, że zabrakło Poli i Agaty. Wciągnęłam w zachwyt Agnieszkę. Po powrocie Poli, mojego dożywiacza i Agaty mojej drugiej Oka-san, sprawy potoczyły sie tak szybkom że nawet nie pamiętam co sie działo. Plan Poli był prosty.
Zrobić mi zdjęcie z obiektem pożądania.
Nie wiem co ta akcja miała na celu. Podwyższeniu mi samooceny czy chęci zobaczenia mnie w niezręcznej sytuacji, naprawdę nie wiem.
Przed pamiątkowym zdjęciem musiałam sie odświeżyć wiec w tym celu pognałam do łazienki, a kochana Agata jak na prawdziwą Oka-san przystało pożyczyła mi kosmetyki. Wyszłyśmy, podeszłyśmy, spytałyśmy po angielsku. Kochany Toshi (imię wymyślone przeze mnie) nie bardzo popierał tą propozycje. Po chwili namysłu zgodził sie.
Dopadłam do ramienia mojej zdobyczy i wtuliłam sie mocno. Czułam jego puls, zapach pięknego kwiatu sakury, lekkie drżenie ciała pod wpływem zdenerwowania. Myślałam, że ta chwila trwa całą wieczność. Spytałam z poddenerwowaniem 'JUŻ?!' na co Toshi cudniście sie zaśmiał.
Pola pstryknęła zdjęcie i ruszyłyśmy spowrotem na miejsce.
Komentarz? Pozytywnie pojebane ot co! Ale przyznam, było bosko ^^
Następnie Agnieszka i Agata musiały sie zbierać. Odprowadziłyśmy je z Polą na przystanek i ruszyłyśmy do browaru połazić. Tam zapadła decyzja o pójściu na herbatkę. Poszłam wiec, pogadałam przy ciepłym napoju życia i ruszyłam tramwajem nr 10 w stronę domu.
Chociaż zabrakło uke nad czym ubolewałam, podobało mi sie. Więcej niż podobało. Poczułam sie jak marionetka której sznureczki zostały uchwycone w cieple dłonie. Z której zdmuchnięto kurz i ubrano w delikatną, czarną, satynową sukienkę przed blade kolana. Którą poruszano w takt muzyki uważając bym sie nie stłukła. Marionetka o szklanych oczach, w których pojawiło sie życie.

digg it
del.icio.us


bosssskie:* Co to znaczy Oka-san ? bo tak mnie określiłaś....i nie wiem co to znaczy..? boska notka, kocham cie:*
Agata L | 2008-01-21 - 19:01:30 GMT 1 #
Nie no.. Onee-chan! ^^ Śliczny ten dżaponiec ^^ zazdroszczę normalnie ^^ ale fakt, że z uke to jakoś nie ten... ale z drugiej strony byłby zazdrosny, nee? xD
Tsubaki-chan | 2008-01-21 - 21:08:14 GMT 1 #
ech...no świetne Moja Droga serio:D ...byłam tam ale i tak mnie to wciagnelo xD He He no oby tak dalej KC:*** ty GłóPTASIE mój xDDD
Aga^^ | 2008-01-21 - 21:19:07 GMT 1 #
Drazni mnie slowo ukeeee TT^TT *umiera* (Boli mnie pupa! ToT) Hmm... ja tam nie lubie hamburgerow... wole wpierdalac cheeseburgery albo kurczaczki *o* @___@ Dzaponceeeeee! xD *umarl*
^w^
Farfocl i Fale Dunajuuuuuuuu ~_~ | 2008-01-21 - 22:29:05 GMT 1 #
MARto:* bardzo się cieszę że będziesz przy mnie, jak to określiłaś, ja również będę jakby co. z J-rocka może chwilowo zrezygnuję, ale w notkach ciągle o Was piszę :D:D I to się nie zmieni, bo tylko Was kochom tak mocno i szczerze:*
Agata+L | 2008-01-22 - 19:59:56 GMT 1 #
"chęci zobaczenia mnie w niezręcznej sytuacji" jak mogłaś tak poyśleć, oczywiście że nie. Notka wyszła BOSKO
Pola | 2008-01-28 - 10:13:30 GMT 1 #