<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" >
<channel>
<title>（/　ﾟ Дﾟ）/   ミヤビ diary. </title>
<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com</link>
<description> </description>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 01:21:58 +0100</pubDate>
<image>
<title>（/　ﾟ Дﾟ）/   ミヤビ diary. </title>
<url>http://nireblog.com/imagenes/logo.png</url>
<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com</link>
</image>
<generator>http://nireblog.com</generator>
	<item>
	<title>The Murderer's TV</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/06/04/the-murderers-tv</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/06/04/the-murderers-tv</guid>
		<description><![CDATA[<p><em>"(...)cudowny, ukochany, którego nie zamienię na nic innego żeby się komuś przypodobać - J-ROCK. Moja ostatnia nadzieja w popierdolonym życiu."</em>
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/06/04/the-murderers-tv#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 17:22:28 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>Hideto Matsumoto 13.12.1964~02.05.1998</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/05/02/hideto-matsumoto-1312196402051998</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/05/02/hideto-matsumoto-1312196402051998</guid>
		<description><![CDATA[<p>No. 1 Pink Spider<br />
Autor: Miyabi<br />
Status: Zakończony<br />
Ostrzeżenia: Brak<br />
Bohaterowie: Yoshiki/hide</p>
<p>Minęło już 10 lat. 10 pieprzonych lat. Nic się nie zmieniło, jedynie czas nieubłaganie płynący dalej i zmiana pieprzonej cyferki w dacie.<br />
Piosenka puszczana w odtwarzaczu mp3 skończyła się a pomieszczenie ogarnęła przerażająca cisza. Za każdym razem, kiedy dźwięk przewodniej, żółtej gitary w czerwone serduszka zamierał, coś się kończyło. Wszystkie kolory traciły nasycenie w rezultacie ukazując życie w czerni i bieli.<br />
Yoshiki leżał w łóżku gapiąc się w sufit. Nie był już tak młody i rześki jak kiedyś. Pomimo tego, iż wizualnie prawie się nie zmieniał, kręgosłup bolał go coraz częściej. Jemu natomiast podobał się ten ból. Przypominał mu o tym co było dawniej. Przypominał jakoś delikatniej, nie tak brutalnie jak płyty, DVD i stare magazyny Arena37C. Dawał subtelne znaki.<br />
Odruchowo nacisnął w odtwarzaczu przycisk 'play', zamykając oczy.<br />
Pianino rozbrzmiało w jego uszach przenosząc duszę jakieś 13 lat wstecz.<br />
Siedział za fortepianem naciskając delikatnie kremowe klawisze. Wtem usłyszał cichy głos Toshiego.<br />
Odwrócił głowę w stronę przyjaciela i zobaczył go stojącego na środku sceny z mikrofonem w ręce. Wpatrywał się w niego nie przestawając grać, jak jakiś zaprogramowany robot. Minęła zaledwie minuta a tuż obok niego rozbrzmiała gitara Paty. Yoshiki nie wierzył własnym oczom. Kilka metrów dalej szczerzył się do niego Heath, pokazujący dyskretnie aby patrzył na klawisze by nie zepsuć i nie zawieść fanów na koncercie.<br />
'Oh tell me why.<br />
All I see is blue in my heart.'<br />
Odwrócił głowę by spojrzeć w instrument lecz jego oczy dostrzegły różową czuprynę a uszy wychwyciły charakterystyczny dźwięk gitary.<br />
Patrzył na krzykliwe czerwone ubranie, chude dłonie dotykające żółtej gitary w czerwone serduszka, bladą twarz rozświetloną niebieskim światłem scenicznym, różowe włosy sterczące radośnie, oczy wyjątkowo nie zabarwione brązem soczewki i miękkie usta wygięte w delikatny uśmiech.<br />
'Oh stay with me.'<br />
Gitarzysta spojrzał w stronę perkusisty uśmiechając się tak szeroko, że każdy mógł dostrzec jego białe i proste zęby. W  oczach różowowłosego pojawiło się ciepło, doszczętnie bombardujące serce Yoshikiego. On jednak nie odwzajemnił szczerego uśmiechu. W jego oczach zalśniły gorące łzy rozmazując pole widzenia. Mrugnął szybko a kryształowa, ciepła łza spłynęła po gładkim policzku w rezultacie znów ukazując mu wyraźnie scenę i jego, już nie zerkającego w stronę fortepianu a widowni. Stał teraz skupiony grając solówkę a jedynym mu towarzyszącym był Yoshiki wraz ze swoją melodią wielkiego, czarnego instrumentu. Poza tą gitarą nie liczyło się już nic. Ta chwila była idealna. Ten dźwięk, który chciało się słyszeć wciąż i wciąż...<br />
Po policzku perkusisty ponownie spłynęła łza a za nią następna i następna.<br />
Wszystko ucichło. Nawet gra Paty i syntetyzator. Teraz grał tylko Yosh. Otrząsnął się i rozejrzał czy aby przypadkiem nie popełnił gafy nie przerywając tej gry. Jego dłonie nie mogły oderwać się od przeklętego fortepianu wciąż grając muzykę. Po krótkiej chwili głos Toshiego uspokoił go przypominając, że tak właśnie miało być.<br />
Wszystko wróciło do normy, grali, tym razem już wszyscy.<br />
'Oh tell me why, oh tell me true.'<br />
Prekusista przestał grać. Coś ukłuło go w serce. Spojrzał nerwowo na różowowłosego. Nie było go tam. Zaczął się nerwowo rozglądać. Nie było go przy Toshim, ani przy Pacie, ani przy Heath'u. Nie było go.<br />
'Forever dream.'<br />
Nie było go.<br />
'Afureru namida no naka.'<br />
Otworzył w panice oczy pełne łez gwałtownie wyrywając się ze środka koncertu.<br />
'FOREVER LOVE.'<br />
- hide... - wyszeptał drżącym głosem patrząc szeroko otwartymi oczami w biały sufit, słuchając ostatnich dźwięków wydobywających się ze słuchawek.<br />
Świat stracił swój kolor.<br />
Odruchowo nacisnął w odtwarzaczu przycisk 'play', zamykając oczy...<br />
...by znów świat przybrał barw na te 8 minut i 39 sekund, by znów zobaczyć jego...<br />
... małą...<br />
...puszystą...<br />
...różową...<br />
...kuleczkę.</p>
<p><strong><em>Pamięci Hideto Matsumoto, naszej roześmianej, różowej kuleczce, naszemu małemu, różowemu stworkowi.</strong></em></p>
<p><img id="image292892" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/625.jpg" alt="625.jpg" align="middle" class="imgcentro" />
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/05/02/hideto-matsumoto-1312196402051998#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Fri, 02 May 2008 11:08:07 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>.</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/04/04/205743</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/04/04/205743</guid>
		<description><![CDATA[<p>weźcie sie pierdolcie wszyscy.
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/04/04/205743#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 21:57:43 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>- Let's Die Together -</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/27/lets-die-together</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/27/lets-die-together</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image261531" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/die327890.jpg" alt="die327890.jpg" align="middle" class="imgcentro" />Ja po prostu nie mam nic ciekawego do opisywania.<br />
Żadnych relacji ze świąt, spotkań z całą rodziną, wyjazdów z tatą i innymi do dalszej rodziny. Bo owych nie było. Taty nawet nie było. I nie ma. I nie będzie. Jak to jest mieć tatę?<br />
Głupie pytanie.<br />
Nie jestem j-rockowcem więc nie mogę pisać o tym, że właśnie piszę piosenkę a za tydzień jest relase nowego singla w Europie i nie mogę pisać o tym, że jestem j-rockowcem, który nie umie przyrządzić ciasta pomidorowego. Nie będę pisać o j-rocku bo i tak połowa nie zrozumie o czym piszę i będzie ich to nudzić. A jednak to mój osobisty pamiętnikowaty blog więc trochę o j-rocku popiszę. Może ktoś zechce mnie wysłuchać.<br />
Zaczęłam coraz częściej pisać w błękitnym pamiętniku na spirali niż tu. Niepokoi mnie to ponieważ równie dobrze mogłabym przepisać treść w okienko nowej notki, jednak nie chcę tego zrobić. Może przed obawą jawnego wyznania własnych odczuć, emocji, uczuć ze względu na reakcję innych?<br />
A tak ogólnie rzecz biorąc to boję się tej mojej przesadnie niskiej samooceny, która jest tak niska, że dotyka jądra ziemi. Źle się czuję z taką samooceną, najgorsze jest jednak to, że aby ją podwyższyć trzeba dużo pracy. A zaniżyć ją jest bardzo łatwo. Tylko jak tu coś zrobić skoro ani trochę nie czuję się mądra, piękna, sympatyczna i tak dalej? Szczerze mówiąc bardziej się czuję jak chamska, wulgarna suka. Nie pasuje mi to podejście.<br />
Zakochałam się w linii ubrań Sex Pot ReVeNGe oraz V!inyl Syndicate. Niestety nie mam możliwości zamówienia owych ubrań ze strony internetowej, ponieważ owe firmy są firmami Japońskimi. Ceny są w jenach a cała strona zapisana jest w kanji. Cud, że w ogóle udało mi się wejść do działu z ubraniami przy takim japońskim menu. Jednakże ze starej białej bluzki zrobiłam coś na wzór nowej kolekcji Sex Pot. Oczywiście bluzka jest jeszcze nie skończona bo potrzebny mi zamek, naszywki i czerwona farba do ubrań ale i tak jutro ją założę w zestawieniu z nowiutkimi wysokimi glanami. Mam też pomysły na przerobienie 2 innych bluzek. Niestety do dopełnienia mojego dziwnego jednak intrygującego stylu potrzebna mi czerwona pieszczocha, drugi pasek z ćwiekami, kilka przypinek małych i tych większych, nowy zestaw agrafek, wstążeczki w odpowiednich odcieniach, opaska z kocimi uszkami, kilka wisiorków oraz kilka łańcuszków do spodni. Sekret tkwi w dodatkach moi drodzy, uwierzcie mi. Jak widać lista długa a fundusz mały. W najbliższym czasie nie mam co liczyć na kupienie chociaż jednej z wymienionych tu rzeczy ponieważ dostanę o 5 zł więcej kieszonkowego na wymarzony koncert Dir en Grey na DVD Code of Vulgar[ism].<br />
Swoją drogą mam porządną fazę na DeG. Trwa już chyba tydzień jak nie więcej i szczerze powiedziawszy takiej fazy jeszcze w życiu nie miałam. Co oczywiście nie oznacza, że Gackto-san przestał być moim wzorem do naśladowania. Muszę przeczytać jego autobiografię drugi raz ponieważ za pierwszym nie za bardzo zrozumiałam bo owa autobiografia jest dostępna w japońskim i angielskim na internecie. Jestem pewna, że jak ją przeczytam to nabiorę większego szacunku do artysty Gackto-san i zacznę stosować jego patenty na przetrwanie by później wyjechać i zacząć życie od nowa. O ile w ogóle mi się to uda.<br />
Bo ostatnimi czasy jak bardzo się staram tak bardzo mi dane rzeczy nie wychodzą. Jak Boga kocham, zdołować się można.<br />
No to żem się rozpisała. Nie będę was już katować tymi głupimi i zawiłymi historiami bądź myślami z mojego życia.<br />
Bai Bai my Dears~! ^3^<br />
<br></p>
<p><strong> [EDIT] 28.03</strong><br />
I dlaczego tyle złych rzeczy dzieje się obok mnie?..<br />
To nie jest miłe.. To boli..
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/27/lets-die-together#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 19:33:52 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>we are fuckin' japanese~!</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/19/we-are-fuckin-japanese</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/19/we-are-fuckin-japanese</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image257159" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/ruki-4.jpg" alt="ruki-4.jpg" align="left" />Zrobiłam pimp maj mundurek. Wypisałam cytaty z tekstów j-rockowych piosenek i narysowałam na nim co nieco. Wypisałam takie cytaty ze słowami 'fucnkig' lub 'shit'. I co z tego, że moja wychowawczyni to anglistka xD<br />
Humor bardzo dobry, oczywiście wiedziałam, że diametralnie sie poprawi kiedy tylko zacznie sie tydzień i kiedy zobaczę przyjaciół. A jutro do em ce Donalda całym (prawie) sześciokątem. To już tradycja. I nawet informatyka nie była dziś taka zła, i nawet nie pokłóciłam sie z Alicją Precel. Nawet na historii udało mi sie skupić i przeczytać połowę tematu..<br />
A dziś dzień był bardzo udany. Nie. Zajebisty. Zupełnie jak u uke tyle, że dzień później. Mama zagościła u mnie na dłużej, z wiadomych tylko mi powodów. Postanowiłyśmy dziś iść do sklepów popatrzeć za..<br />
Za bielizną xDD Okazało sie, że bardzo spodobał mi się jeden sweterek w czarne poziome paski, który o dziwo mnie wyszczuplał. I spódniczka w której o dziwo moje nogi nie wyglądały jak dwie parówki jedynki. Później po dłuższym namyśle stwierdziłam, że te czarne proste spodnie też są niczego sobie. Sprzedawczyni patrzyła co najmniej dziwnie na dziewczynę w czarnych włosach, czarnej kurtce, czarnych butach i obróżce z ćwiekami na szyi, która kupuje czarne ubrania. To samo było w sklepie z bielizną bo dla urozmaicenia kupiłam czarną bieliznę.<br />
Następnie udałam sie do papierniczego po różowy długopis i nowe pisaki. A na przysłowiowego zajączka dostałam od mamy śliczny zapach Naomi Cambell o którym marzyłam od wakacji i różową piżamkę.<br />
Na sam koniec dnia obejrzałam z mamą inteligentny serial na tvn 39 i pół i obie miałyśmy smutne miny pod koniec odcinka. Jutro też zapowiada się ciekawy wieczór z mamą bo mamy zamiar obejrzeć zajebisty film z Japończykiem w roli głównej.<br />
A na święta mam już kupione prezenty. To znaczy.. Starczyło mi pieniędzy tylko na prezent dla uke i Poli.. Nawet dla rodziny nie mam prezentów.. Przepraaaszam wszystkich, którzy czują się poszkodowani z sześciokąta..<br />
Wreszcie po miesiącu zamówiłam sobie glany. Już nie mogę sie doczekać kiedy te cudeńka trafią w moje łapki. I co z tego, że to są 20 dziurkowe i będę je wiązać 30 min xD</p>
<p><i>Co jeszcze muszę kupić:<br />
- Philips SA3125 2gb<br />
- Książki Hiragana, Katakana, Kanji<br />
- H. Murakami "Na południe od granicy, na zachód od słońca"<br />
- Mange jakąś, prawdopodobnie <del>Brzoskwinie vol. 5</del> GTO vol. 4</i></p>
<p>Trzeba jeszcze zaliczyć fryzjera, w święta pofarbować włoski + blond pasemko i umówić się do dentysty po świętach. Kupa roboty..<br />
A faza na RENTRER EN SOI nadal trwa chociaż dołączyło The GazettE i wszelkie visualowe ostre rytmy. No tak. Jednego dnia łażę w ćwiekach i mogę pokazać każdemu przechodniowi fucka a drugiego dnia mogę ubrać się na różowo i uśmiechać się do wszystkich. Ktoś, kiedyś powiedział, że mam dwie strony własnej siebie. Tą słodką i tą mroczną xD Osobiście wydaje mi sie, że miał całkowitą rację..<br />
Swoją drogą.. Mana-sama ma dziś urodziiiiny! ^^ Problem w tym, że nikt nie wie które xD W każdym razie on jest wiecznie młody. Jak trzy czwarte jrockowców zresztą xDD </p>
<p><br><br />
<img id="image257156" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/manaaaaaaa.jpg" alt="manaaaaaaa.jpg" align="middle" class="imgcentro" /></p>
<p><font color="#00008B">誕生日 おめでとう Mana-samaaa~!</font>
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/19/we-are-fuckin-japanese#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 00:35:13 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>LAST WORD.</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/16/last-word</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/16/last-word</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image256220" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/1243481016_l.jpg" alt="1243481016_l.jpg" align="left" />Nienawidzę weekendów.<br />
Sobotni wieczór.<br />
Sama nie wiem czego chce. Czy stawianie wszystkiego dla przyjaciół sie opłaca? Czego ja oczekuje? Przeprosin?<br />
Sama nie wiem. Tylko dlaczego mimo wszystko zawsze jestem przedostatnia? Nie zostałam doceniona.<br />
Dziś tylko Satsuki dla mnie śpiewał i wydzierał się, że śmierć jest niebezpiecznie blisko. I tylko RENTRER EN SOI dla mnie grało. A na koniec usłyszałam od One Republic, że jest za późno na przeprosiny.<br />
To nie miało być tak.<br />
Miałam dziś spędzić cudowny wieczór przy dobrym filmie z paczką paprykowych czipsów, które skutecznie zwiodły mnie tekstem o obniżonej zawartości tłuszczu.<br />
Byłam dziś sama. Tak strasznie odizolowana. A popołudniu musiałam jeszcze wysłuchiwać dramatów miłosnych panny Karoliny, którą nie obchodzi Patryk a Grzegorz na którego tak soczyście przeklinała spytał jej sie o chodzenie.<br />
Jedynie ranek był pozytywny.<br />
Gdy wstałam i  spojrzałam  w lustro ujrzałam siebie z rozczochranymi włosami, z licznymi zmianami skórnymi i braku podkreślonych na czarno oczu. Chwile później zobaczyłam swoje nogi odkryte przez krótkie spodenki od piżamy wyglądające jak dwa soczyście tłuste udka z KFC.<br />
Po czym uśmiechnęłam sie do odbicia w lustrze myśląc, że jestem śliczna.<br />
No tak.. Wpływy pewnego przystojnego pana, który uwielbia skracać me imię do jednej jedynej literki M.<br />
Nienawidzę weekendów. Zawsze mam zły humor. Zdołowany.<br />
Chciałabym być zabiegana, by nie mieć czasu na chorobę, by nie mieć czasu aby usiąść. By nie mieć nawet czasu pomyśleć o tym, że jestem głodna, czy poprawić denerwujące pasemko włosów lub klamrę spinającą je ciasno. Albo zasnąć. I spać, długo spać, nie myśleć.<br />
Pozwólcie mi chociaż raz napisać o sobie!<br />
O sobie samej..<br />
Musze być piękna. Musze wyrównać paznokcie, umyć twarz szczypiącym tonikiem i co najważniejsza - SCHUDNĄĆ.<br />
Co się ze mną dzieje..<br />
No co..<br />
Argh. Piekący ból gardła potrafi przywrócić człowieka do rzeczywistości. Dziś nawet nie zdjęłam srebrnego pierścionka.<br />
Nawet do snu.</p>
<p>No więc to było wczoraj. Cały ten opis. A dzis wiele sie nie zmieniło.<br />
Nadal namiętnie, wręcz obsesyjnie słucham RENTRER EN SOI, nadal walczę z bolem gardła. Chce już żeby nadeszło jutro..<br />
Jak ja nienawidzę weekendów..
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/16/last-word#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 19:21:49 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>{ RENTRER EN SOI }</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/12/rentrer-en-soi</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/12/rentrer-en-soi</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image253530" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/rentrerensoi-protoplasmpvpng.png" alt="rentrerensoi-protoplasmpvpng.png" align="middle" class="imgcentro" /><br>Dzień Dobry TVN.<br />
Notka miała sie pojawić wczoraj ale miałam ciekawsze rzeczy do roboty. Na przykład uczenie sie do testu z historii, który odbył sie właśnie dziś. Na wstępie chciałabym podziękować uke, ponieważ bez niego pewnie w ogóle nie otwarłabym książki. Nie przejmuj sie, że sie popłakałam jak mi z tym tekstem wyjechałeś, to mi pomogło. Mianowicie tak, że chciałam ci za wszelka cenę udowodnić ze nie jestem leniwa i naprawdę sie staram. Może leniwa byłam ale zawsze sie staram w mniejszym czy większym stopniu. W każdym bądź razie nawiązując do testu, przeczytałam 45 stron z podręcznika w półtorej godziny i wszystko zrozumiałam. Nie wiem czy będę miała dobry wynik ale uczyłam sie i bardzo sie starałam.<br />
Dość juz o nauce. Wczoraj był 66(6) dzień z uke xD Oczywiście uczciliśmy to znakiem ave satan. A jutro kółko filmowe. Nie ważne, że puszczą jakiś gówniany film, ważne, że będę godzinę dłużej z przyjaciółmi.<br />
A problemy ze samą sobą są w lepszym stanie. Staram sie teraz ze zdwojoną silą. Udało mi sie nawet uwierzyć, że mam piękny uśmiech. I oczy. Ale sadło masło nadal mam. Ze sprawami rodzinnymi na razie cisza po burzy, wole o tym za dużo nie myśleć.<br />
Jest dobrze i chce żeby tak zostało jak najdłużej.<br />
Jestem ciekawa kiedy wreszcie przeziębienie, z którym walczę wreszcie przestanie mnie gnębić. Bo kiedy jestem przeziębiona to jak mówi moja mama - jestem mośkowata. To znaczy jak taka mała bezbronna wiewiórka ze słodkimi oczkami, milcząca pół dnia. Kupiłam kaskadę leków na grypę , zażywam i czekam. Dziś było gorzej, gardło w nocy tak masakrycznie mnie napierdalało, że nie dawało spać. W efekcie teraz usypiam nad klawiatura.<br />
Poważnie zastanawiam sie nad tym czy jechać do Grecji czy nie. Niby będzie tam uke i Agata, może nawet Pola. Ale właśnie o to chodzi. Nikt nie ma prawa zobaczyć mnie w czymś co odkrywa chociaż odrobinę ciała a jak powszechnie wiadomo w Grecji w lipcu będą upały. Kwestia do przemyślenia.<br />
Moim najnowszym odkryciem J-rockowym jest RENTRER EN SOI [z franc. <i> Wrócić w siebie </i>]. Tak, tak, faza na Horę minęła. Znam już wszystkie jego piosenki a zresztą nie można przez caly czas sluchac darkwave. Maniakalnie wypisuje nazwę nowo poznanego zespołu na wszystkim co nawinie mi sie pod rękę. Napisałam nawet na łapce uke. No tak. Jeszcze tylko 6 singli i 1 album do ściągnięcia i cala dyskografia RENTRER EN SOI w komplecie.</p>
<p><br></p>
<p>I was damned!<br />
I HATE MYSELF AND WANT TO DIE.<br />
DEAD believe ME..
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/12/rentrer-en-soi#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 18:38:45 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>ogłoszenia parafialne.</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/08/ogloszenia-parafialne</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/08/ogloszenia-parafialne</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image251667" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/avag15.gif" alt="avag15.gif" align="right" />Ja naprawdę się staram.<br />
Naprawdę bardzo się staram. </p>
<p>I'm a slow dying flower<br />
frost killing hour<br />
the sweet turning sour<br />
& untouchable.</p>
<p>You better shut your mouth<br />
and hold your breath,<br />
you kiss me now,<br />
you catch my death.
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/08/ogloszenia-parafialne#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sat, 08 Mar 2008 23:34:33 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>~ Funerary Dream ~</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/02/funerary-dream</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/02/funerary-dream</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image247901" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/new52.jpg" alt="new52.jpg" align="left" />Gwoli ścisłości,<br />
jeszcze żyję. </p>
<p>Szczerze mówiąc powinnam teraz uczyć sie jakiś zasranych słówek na angielski i cieszyć sie faktem, że Wójcik dała mi poprawić tą kartkówkę a nie pisać notkę przy dźwiękach Another Cell z czekoladą w ustach.<br />
Nauczę się tych słówek na tyle by mieć z 3 punkty.<br />
Wielkimi krokami zbliżają sie rekolekcje. Nie wiem jak wy, ja tam sie cieszę. Faktem jest, że nikomu sie nie chce wysłuchiwać jakiejś obłąkanej zakonnicy ale przynajmniej nie ma wf-u i jesteśmy w szkole do 11.<br />
Zakończmy jednak te nudne wstępy i przejdźmy do sedna tej notki.<br />
Coraz częściej wydaje mi sie, że gdy ja jestem w wyjątkowo dobrym humorze, inni maja albo doła albo są wkurwieni. Wychodzi na to, że smutnym staram sie pomóc a wkurwieni na mnie jada. Nienawidzę jak ktoś na mnie krzyczy podobnie jak nienawidzę krytyki. Ale nie takiej krytyki dotyczącej np. fanficka.<br />
A najlepsze jest to, że gdy ja mam doła, jestem wkurwiona albo coś w tym stylu to wszyscy dookoła mają świetny humor i skaczą z radości. I wtedy wychodzi na to, że to ja jestem ta zjebana, że nigdy sie nie ciesze czy coś. Nienawidzę takich sytuacji, szczerze mówiąc czekam tylko na jutrzejszy dzień żeby to wszystko sie skończyło.<br />
Ostatnio pojawił sie bardzo dobry pomysł na wakacje. Mianowicie wyjazd całą paką do Grecji na 10 dni. 'Nic co piękne nie trwa wiecznie' kolejny raz moje pesymistyczne przysłowie sie sprawdziło. Okazało sie bowiem, że nikomu dni wyjazdu nie pasują. Cudownie. Kolejne wakacje spędzone w domu. Kolejne cale 2 miesiące nudy i samotności. Cholera by to wzięła no!<br />
Odrobinę optymizmu dala mi jednak jak zwykle muzyka.<br />
No bo kiedy będą wakacje można codziennie oglądać zachód słońca, chodzić w bluzkach z krótkim rękawkiem, wpatrywać sie nocą w niebo myśląc o dokładnie wszystkim, no i nie ma testów, kartkówek czy odpowiedzi ustnych z geografii.<br />
Na razie nic godnego opisania nie przychodzi mi do głowy prócz tego, że Another Cell jest chyba nawet lepsze niż kultowe Schwarz Stein. Jednak nic nie pobije Hory w tej kategorii muzycznej.<br />
Mistrz syntezy, no. 2 na mojej liście wzorów do naśladowania wśród j-rockowców.<br />
Ah, uke, kocham cię..
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/03/02/funerary-dream#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 19:46:21 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>Aż brakuje mi słów na tytuł.</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/26/az-brakuje-mi-slow-na-tytul</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/26/az-brakuje-mi-slow-na-tytul</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jest coraz gorzej.<br />
Nie wiem czy w ogóle dłużej to wszystko wytrzymam.<br />
I jak Boga kocham wizyta u jakiegoś jebanego psychologa gówno mi da.<br />
Bo problem w tym, że znów słyszałam od własnej matki:<br />
'Pocałuj sie w dupe', 'Mam cie w dupie','Kupie sobie komputer i sama sobie bede tam robic bez łaski', 'Marta znowu ma humorki'.</p>
<p>'-Zawsze obracasz wszystko w żart! To już nie jest śmieszne!<br />
- No bo życie to zart.'</p>
<p>Nie puści mnie na koncert do Berlina, nie puści mnie do warszawy do Onee-chan na wakacje, stwierdziła, że nigdy więcej nie dostane pieniędzy do rąk bo jestem rozpuszczona.<br />
Bo teraz to liczy sie dla niej 'nowa' rodzina. Ja byłam po prostu nieudanym eksperymentem założenia rodziny.<br />
I stwierdziła, że nie ufa sobie i mi.<br />
Ja nie wymyślam. Ona mi to wszystko powiedziała.</p>
<p>I zawsze tłumaczy to wszystko:<br />
Bo Marta ma bunt!</p>
<p>I mogę się uśmiechać, ale w głębi siebie wciąż płaczę.</p>
<p>Nie chcę już tak.<br />
Albo skończę z tym wszystkim,<br />
albo skończę ze sobą.
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/26/az-brakuje-mi-slow-na-tytul#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 19:43:43 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>Please come now I think I'm falling</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/25/please-come-now-i-think-im-falling</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/25/please-come-now-i-think-im-falling</guid>
		<description><![CDATA[<p>Po pierwsze chciałabym zacząć od tego, że nie widzę liter na klawiaturze ponieważ obraz doszczętnie rozmazują mi łzy.<br />
Ostatnio bombardują mnie wspomnienia.. Chcę żeby było tak jak kiedyś..<br />
Żebym oglądała zachód słońca z fantą pomarańczową w łapce, żebym jeździła na tygodniowe wakacje do Ustronia Morskiego, żebym nosiła kolorowe okulary..</p>
<p>'czyli nie pójdziesz, hai?<br />
i masz zamiar męczyć sie w takiej rodzinie do końca hai?<br />
i chcesz żeby cię to wykończyło, hai?'</p>
<p>Ja.. Nie.. To nie tak..<br />
Ja sie.. męczę?..<br />
Wykończy..<br />
Ale ja tam nie pójdę!<br />
Nic nie powiem..<br />
Wszystko jest w porządku..<br />
W porządku..</p>
<p>Koniec. Nie jestem w stanie niczego już napisać.<br />
Łzy przysłaniają mi ekran.<br />
W sercu mnie coś ściska, takie uczucie, kiedy chcesz sie rozpłakać.<br />
Cholernie długo płakać...</p>
<p><strong>Please come now I think I'm falling<br />
I'm holding on to all I think is safe<br />
It seems I found the road to nowhere<br />
And I'm trying to escape</strong>
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/25/please-come-now-i-think-im-falling#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 20:53:27 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>killing culture.</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/23/killing-culture</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/23/killing-culture</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image242544" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/kayalhora.jpg" alt="kayalhora.jpg" align="left" />Wszyscy napisali nową notkę to ja też! ><<br />
Mam ochotę zniknąć. Zatopić sie w psychodelicznych dźwiękach Hory - boga Syntezy. Zniknąć w Inner Universe, utonąć w Sensual Madness, wniknąć w ciało Modulowanego boga.<br />
Nikt by i tak nie zauważył mojego zniknięcia, nic by sie nie zmieniło.<br />
Od blisko 3 dni siedzę w zamkniętych 4 ścianach, czuję sie co najmniej dziwnie. Mam wrażenie, że brakuje mi tchu, że brakuje mi powietrza. Raz biegam jak opętana sprzątając biurko w popłochu, raz zaś siedzę osunięta na krześle czując jak uleciały ze mnie wszystkie siły, jak nie mam apetytu nawet na moje ulubione fryty z tyty.<br />
Zadziwiające jak zwykle przeziębienie może wykańczać. Ciągle mnie mdli, mam wrażenie, że z głodu. Ale jakoś nie mogę sie zmusić do jedzenia mimo tego, że wciąż burczy mi w brzuchu. Nawet udało mi sie wymiotować niczym. Jedyna rzeczą jaką regularnie jem są tysiące tabletek i antybiotyków a dla urozmaicenia piję gorzkie napoje, które imitują coś co w smaku przypomina cytrynę. Jedynym plusem jest paczka ślicznie pachnących chusteczek truskawkowych.<br />
A tak odbiegając od tematu to przenoszę sie do sieci komórkowej orange z uwagi na to, że połowa moich przyjaciół jest właśnie w tej sieci. Mam już nawet kupiony starter z zajebistym numerem. Jest tak zajebisty, że go tu nie napisze bo mógłby was onieśmielić zajebistością. Mam teraz zastępcza komórkę, jakąś starą nokie, która niemiłosiernie mnie denerwuje. Na szczęście jutro do moich łapek powróci kochany Sony Ericsson bez sim locka.<br />
Zakochałam sie w Malice Mizer z Klahą i Schwarz Stein. A moim ulubieńcem jest teraz Hora -God Synthesis- Udało mi sie ściągnąć całą jego dyskografie~! *radość* Jak wszyscy wiemy większą radość sprawiłyby mi oryginały wszystkich albumów ale nie ma co marzyć. Jesteśmy w Polsce ==<br />
Horaa~~ Twój seksowny majestat hipnotyzuje, wprowadza w euforie i zabija. Taka dyskretna zbrodnia. No proszę, i takim oto sposobem Miyabi ma fazę na byłego członka Schwarz Stein. Ale to chyba dobrze bo ostatnio słuchałam Ai Otsuki O__< </p>
<p><br></p>
<p>Zniknę w Inner Universe, zginę w Distorted World, pójdę między Path of Darkness, zostanę w Frozen Past i nic wam nie powiem.
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/23/killing-culture#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 00:12:16 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>[ The World That Never Was ]</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/18/the-world-that-never-was</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/18/the-world-that-never-was</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image239481" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/banlc.png" alt="banlc.png" align="middle" class="imgcentro" />Czy ja jestem jakaś inna, że mam nirebloga czy coś? Wszyscy na mylogu a ja jak na jakimś marginesie społecznym.<br />
Tyle myśli kłębi mi sie w głowie, że nawet nie wiem od czego zacząć.<br />
Pewne jest jednak to, że nie umiem już pomagac. Boję sie co będzie dalej. Gdyby tak spojrzeć w przeszłość to połowa mojego życia składała sie z pomagania innym. A sama sobą zająć sie nie umiem. Po prostu. Nie umiem.<br />
Ale w sumie, co z tego?<br />
Czuję sie niedoceniona. Z resztą po co ja w ogóle to pisze?!<br />
Zła jestem. Poirytowana. </p>
<p>No proszę. Właśnie dostałam sms. Niewiarygodne jak w ciągu 5 sekund może sie zmienić nastrój przez jednego, głupiego smsa o treści 'Mówiłem, że ślicznie dziś wyglądałaś?'<br />
I postaram się tak wyglądać też jutro! >w<<br />
Pierwsze miejsce, zloty medal i cmok w policzek. Kocham normalnie ^^</p>
<p>Nareszcie dowiedziałam sie dlaczego wolę pisać tu niż w pamiętniku. W pewnym sensie chciałabym żeby moi przyjaciele przeczytali to co pisze, moje przemyślenia czy uczucia. Niekoniecznie chce by wyrażali swoje opinie (czyli komentarze są zbędne, ale jak już są to niech będą). Łatwiej to wszystko dać im do przeczytania pisząc bloga, pamiętnik musiałabym wręczać każdemu z osobna i nie wiem czy ten delikatny błękitny, ozdobny zeszycik na spirali wytrzymałby takie ekstremalne sytuacje w szkole.<br />
Brakuje mi Onee-chan. Tak, tak nie dziwcie sie, że o niej pisze mimo tego, że w ostatnich czasach jest to dla mnie delikatny temat.<br />
Bowiem pokłóciłyśmy sie. Nie na żarty. Nie o jakieś głupie zespoły jrockowe. Nie chce mówić o co. Na myśl o tej sprzeczce i niepotrzebnych zdaniach wypowiedzianych właśnie wtedy aż mnie serce boli.<br />
Sęk w tym, że bardziej bolą złe słowa wypowiedziane przez najbliższych niż przez tych podrzędnych znajomych z klasy typu braszak.<br />
Długo wtedy płakałam. Czułam, że w pewnym sensie jestem winna, bo wina leżała jednakowo po obu stronach. Myślałam co stałoby sie ze mną gdyby Onee-chan zabrakło. Nie chce znów o tym myśleć. Te wszystkie wyobrażenia, to jak horror. Ale nie jak ten japońskiej produkcji, np. taki 'Godzilla kontra Mechagodzilla' na którym przyznam sie bez bicia - zasnęłam.<br />
Taki naprawdę straszny, realistyczny i prawdziwy.<br />
Co do psychozy - coś ze mną nie tak.<br />
Jakieś półtora tygodnia temu, kiedy zasypiałam nagle usłyszałam pociąg jadący po torach. To nie było złudzenie. Słyszałam to naprawdę. Najśmieszniejsze jest jednak to ze w promieniu 500m w mojej okolicy nie ma żadnej stacji. Dwa dni temu natomiast znów gdy zasypiałam widziałam jak nagle całe pomieszczenie zostało oświetlone przez błyskawicę. A burzy nie było. Jak daje słowo, nie było. A mogę przysiąc, że widziałam ten rozbłysk.<br />
Więc zadaję sobie pytanie - co sie ze mną dzieje?..</p>
<p><i>Ludzie z twarzami bez wyrazu.<br />
Dzieci czekające na swoje własne urodziny.<br />
To nie jutro.<br />
Dym papierosowy unoszący się w powietrzu, zataczający leniwe kolka.<br />
Czekając na śmierć,<br />
Czekając na śmierć.<br />
Los znajdzie ciebie,<br />
ciebie znajdzie los.<br />
Najdziwniejsze miejsca,<br />
Najdziwniejsze miejsca.<br />
Kawa zdarzyła ostygnąć.<br />
Ludzie wokół mnie maja twarz bez wyrazu, dziwne miejsca.<br />
Wyścig zmierzający donikąd.<br />
Zmierzający donikąd.<br />
Łzy płyną wewnątrz szkieł.<br />
Zero ekspresji,<br />
Zero ekspresji.<br />
Glosy w mojej głowie zmuszają do uderzania nią o ścianę.<br />
Sny o śmierci, najlepszy czas jaki mamy.<br />
Znajdź serce które powie ci,<br />
Że aby je znaleźć musisz pomyśleć.<br />
To bardzo, bardzo dziwne.<br />
Dziwny świat.<br />
Niech ambicje usiądą.<br />
Pani z kawa w dłoni jest bardzo nerwowa, nikt jej nie zna,<br />
Nikt jej nie zna.<br />
Jaka teraz lekcja?<br />
Sny o śmierci, najlepszy czas jaki mamy.<br />
Ludzie uciekają.<br />
To bardzo, bardzo dziwne.<br />
Kurtyna opadła.<br />
Ukłońmy się. </i></p>
<p><strong> Jak nie posłuchacie muzyki na blogu to was zabije bo ta piosenka to słodka część mnie, dupki xD</strong>
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/18/the-world-that-never-was#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Mon, 18 Feb 2008 20:54:43 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>- she's my little plastic playstation - </title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/10/shes-my-little-plastic-playstation</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/10/shes-my-little-plastic-playstation</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image235280" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/tvlist7.jpg" alt="tvlist7.jpg" align="left" />Już od początku ferii zaczęło się psuć. Wszystkie znaki wskazują na to, że po prostu nie mogę siedzieć zbyt długo w domu. Jedyne co przytrzymywało mnie przez te 14 dni przy życiu był hide i jego electric cucumber. Zadowalające jednak było to, że w ciągu całych tych 336 godzin ani razu nie tknęłam pudełka tabletek na uspokojenie. Z tym, że bez nich mój stan sie nie polepszał, więc chyba nie ma powodów do radości.<br />
Już tylko czekam aż nadejdzie jutro, bym mogla spędzić chociaż pól dnia poza domem z przyjaciółmi.<br />
Momentami w jednej chwili wszystko znika, wszyscy moi przyjaciele i zostaje ukochana rodzina uświadamiająca cię w niskim poczuciu własnej wartości. Wbrew pozorom siedzenie na kompie cale dnie do 4 nad ranem i odcięcie sie od innych 'współlokatorów w hotelu, w którym mieszkam' wcale nie jest takie zabawne.<br />
To co sprawia mi radość to wolność i przyjaciele. Chociaż szczerze mówiąc przez moją osobę moja najukochańsza Onee-chan ma mnie po prostu dość i nie ma już na mnie siły.<br />
'Ty na siłę wszystko tak interpretujesz? Że wszystko co sie powie jest zarzutem? Ja już nie wiem jak cię pocieszać i już nie mam siły.'<br />
Nie dziwie sie. Ile można ze mną wytrzymywać. Ale tak trudno jest sie wziąć w garść kiedy słyszy sie tyle nie miłych słów z ust własnej rodziny. Być może wcale nie chcą tego mówić. Ale mówią.<br />
Denerwuje coraz większą ilość osób. Osób na których tak bardzo mi zależy. Wcale nie chce ich denerwować, kocham ich. Najgorsza jest świadomość, że denerwuję ich samą sobą. Swoim podejściem do życia i samej siebie. Chciałabym to zmienić.<br />
Ale naprawdę, nie mam już sił.</p>
<p><strong>[EDIT] 11.02.08</strong><br />
''Po co mam sie przejmować kimś kto zostanie w 2 klasie?'<br />
Święta prawda.
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/10/shes-my-little-plastic-playstation#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 10 Feb 2008 20:01:47 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>today is the end of everything.</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/03/today-is-the-end-of-everything</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/03/today-is-the-end-of-everything</guid>
		<description><![CDATA[<p>end of everything...
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/02/03/today-is-the-end-of-everything#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 03 Feb 2008 00:42:16 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>no. [666]</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/27/no-666</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/27/no-666</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image222394" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/_sayonara__by_electric_maguro.jpg" alt="_sayonara__by_electric_maguro.jpg" align="left" /><br>＼(＾▽＾*)いらっしゃ～いっ(*＾▽＾)／<br>Tak sobie siedzę słuchając Calm Envy gazetowców, w różowej piżamce, nowych goglach, grejpfrutowym napojem gazowanym i wafelkiem bananowym w łapce. Jedyny twór z białej czekolady, który lubię.<br />
Ferie zimowe nareszcie sie zaczęły. chociaż zimy to ja nie czuje. Ale i tak piździ xD Przez bite 2 tygodnie mogę wstawać o normalnych porach (14:35), olać zadania domowe, oglądać Hellsinga, grać ile wlezie w Kingdom Hearts （⌒▽⌒） i napawać się 336 godzinami wolności od Łoziny.<br />
Lecz nic co piękne nie trwa wiecznie jak ja to mówię. Są też minusy tych 14 dni ferii. Brak przyjaciół.<br />
Brak uke.<br />
Nie minęły ledwie 2 dni, a ja już za nimi tęsknie. Brak świadomości, że zobaczę ich w 'ten pierdolony poniedziałek' mnie przeraza. Ich brak odbija sie na moim zdrowiu. Już miałam z 3 doliny. I nadal jakoś tak nie w smak.  Na szczęście została przy mnie Onee-chan i Aemi. No i ambitny plan co do ponownego przyjazdu Tsubakiś oraz wieczoru filmowego z Aemi i Final Fantasy VII: Adwent Children na czele.     （　＾ω＾） A wszystko to delikatnie zakraplane The GazettE i D'espairs Ray.<br />
Najgorsze są wieczory. Gdy zapada zmrok dochodzi nagle do mojego małego łebka, że we wakacje przez 2 miechy będę sama, nie ruszając sie z domu poza przymusowym dwu tygodniowym wyjazdem do Niemiec. Mówiłam, że nienawidzę Niemców?<br />
Po wielogodzinnym dumaniu stwierdzam jednak, że najbardziej cierpię z powodu braku uke. (ﾟﾍﾟ) Zaczyna mnie to przerażać. Za wszelką cenę staram sie ślepo nie zakochiwać. Wiem, że prócz miłości liczy sie rodzina i przyjaźń. Mimo wszystko i tak odczuwam dyskomfort z powodu jego braku. ﾎﾟｯ(*ﾟ.ﾟ)(ﾟ.ﾟ*)ﾎﾟｯ Boje sie co to będzie we wakacje.<br />
Tak strasznie sie boje..<br />
Naszło mnie na gazetowcow ^^ Nareszcie! Przez to, że nie mogłam jechać na ich koncert w Berlinie doznałam urazu do owej kapeli.              ☆⌒(＞。≪)イタイ Nie słuchałam ich kilka miesięcy, a kiedy patrzyłam na folder z muzyką 'The GazettE' myślałam 'ścierwo'. (*・_・)ノ⌒* Etoo.. Dziwne doprawdy.<br />
Żeby poprawić sobie humor w razie dola napisałam na karteczce różowym pisakiem kilka cytatów moich przyjaciół i nie tylko, które wbiły mi sie w pamięć. Na przykład <i> Będzie dobrze Onee-chan, tobie sie należy.</i> albo <i>NIE JESTEŚ ŻAŁOSNA. I nigdy nie byłaś.</i><br />
Zobaczymy czy to zadziała. Te słowa są piękne *^^* Wiele dla mnie znaczą zważając na przeszłość, która wciąż i wciąż katuje moje serce ;__;<br />
Ostatnio uke pytał mi sie czy porcelanowy książę może sie ruszać xD Przemyślałam to dokładnie i niestety ukesiu, NIE xD Porcelanowy książę  jest nieruchomy, wciąż z poważnym wyrazem twarzy, we władczej pozie i arystokratycznym, czarnym ubraniu. Nie należy zapominać, że jest z kruchej porcelany jak marionetka. <br />
A tak baj de łej, dziękuje Namie. Dziękuje z całego tekturowego serduszka. Ty wiesz za co. ｍ（．＿．）ｍアリガト<br />
Po trzydziestu minutach z wafelka bananowego został papierek, gazowany napój grejpfrutowy znikł ze szklanki a Calm Envy już dawno przestało grac. To znak ze trzeba kończyć xD<br />
A no i wiatr bezczelnie wdzierający sie przez moje nieszczelne okna zmusza mnie do wyemigrowania w stronę łóżka xDD<br />
ｵ(･ｪ･)ﾔ(･ｪ-)ｽ(-ｪ･)ﾐ(-ｪ-)｡o○Zzz…
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/27/no-666#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 27 Jan 2008 02:02:57 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>I'll be on your side forever more. That's what friends are for.</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/21/ill-be-on-your-side-forever-more-thats-what-friends-are-for</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/21/ill-be-on-your-side-forever-more-thats-what-friends-are-for</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image217831" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/515.jpg" alt="515.jpg" align="middle" class="imgcentro" /><br />
Dzień 18.01.08 był przyjemniejszy niż sie tego spodziewałam.<br />
Myślałam, że spędzę nudny, piątkowy wieczór przed komputerem, z którego rozbrzmiewałoby D'espairs Ray, ponieważ Aemi nie mogła sie w owy dzień ze mną spotkać w celu ślinienia sie do Gackt'a.<br />
Wcześniej jednak zapadła decyzja, że mam iść do McDonalda with friends. Wydawało mi sie, że to nie wypali. Nic bardziej błędnego.<br />
Tuż po wyczerpujących, dwóch lekcjach angielskiego wybraliśmy sie razem z Agatą, Agnieszką, Polą i uke do wyjścia. W drodze czułam sie jak w jakimś stadzie, bo dołączyły sie Marta i Wiśnia oraz jakiś placek. (Pytałam sie uke kto to, ale on sie tylko śmiał! ><)<br />
Niestety musiało wypaść pewne spięcie. Okazało sie, że uke nie może jechać do miasta.  (Chciał jechać do jakiegoś innego McDonalda) Reszta twierdziła, że kategorycznie jedziemy do pieprzonego miasta. Milczałam. No bo strasznie mi było głupio. Miałam wybór. Iść za uke lub iść z dziewczynami do McDonalda. Moje myśli rozdzierane były przez setki pytań.<br />
Los chciał jednak bym poszła z dziewczynami.. Czego nie żałuje jak sie okazało. Całą drogę do tramwaju milczałam myśląc nad tym co robi uke i w ogóle nad całą niezręczną i dość chamską sytuacją. Dopadły mnie także melancholiczne myśli, kiedy mijałyśmy pewien przystanek. Cała droga minęła szybko mimo ciągłego komentowania Poli w stylu 'Ty pojebie genetyczny!' lub spotkania Pumy zawijającej słuchawki od discmana z jakże inteligentną miną.<br />
Jeszcze w tramwaju moje oko dostrzegło dwóch, dżapańskich kolesi. (Mimo wszystko Agata, Agnieszka i Pola zatrzymały mnie przed wyskoczeniem z tramwaju i pogoni za ów boskimi mężczyznami.)<br />
Weszłyśmy wreszcie do renomowanej i bardzo zdrowej restauracji z żółtym M na czele, czując ten jakże świeży zapach frytek. Moje trzecie oko jak u legendarnego wampira, Nosferatu klasy A, dostrzegło dwóch kolejnych mężczyzn z kraju kwitnącej wiśni. Czułam, że coś sie święci. Pobiegłam jak oszalała za filar skąd mogłam obserwować seksowny profil przystojniejszego z nich. Kiedy wreszcie zamówili zatarasowałam im drogę jak na prawdziwą Yaoi Rangerke przystało. W efekcie skośne, ciemne oczy japońskiego boga seksu spojrzały na mnie uświadamiając mi do reszty jaka ze mnie jebnięta kobieta.<br />
Szkoda, że moje dwa obiekty zainteresowania wzięły żarcie na wynos. Mój żołądek również domagał sie papu. Jednakże moim głównym problemem godnym pocięcia sie bułką był brak pieniędzy. Na szczęście Pola wybrała drogę Caritasu i dożywiła takie biedne dzieci jak ja.<br />
W trakcie gadania z dziewczynami o głupotach godnych rozmów miedzy dziewczynami i namiętnym przeżuwaniu hamburgera, wyczułam zapach Japończyków. Źrenice zwierzyły sie jak u kota, uszy wyczuliły sie na kroki Japończyków. Dostrzegłam kolejnego. Najprzystojniejszego ze wszystkich z farbowanymi na brązowo włosami i pięknymi ustami napchanymi do granic możliwości Bik Makiem.<br />
Mój głos umilkł w plątaninie rozmów Agaty i Agnieszki. Moje oczy zabarwione ciemną zielenią wpatrywały sie bez opamiętania w człowieka, w którym płynęła azjatycka krew. Nie dostrzegłam, że zabrakło Poli i Agaty. Wciągnęłam w zachwyt Agnieszkę. Po powrocie Poli, mojego dożywiacza i Agaty mojej drugiej Oka-san, sprawy potoczyły sie tak szybkom że nawet nie pamiętam co sie działo. Plan Poli był prosty.<br />
Zrobić mi zdjęcie z obiektem pożądania.<br />
Nie wiem co ta akcja miała na celu. Podwyższeniu mi samooceny czy chęci zobaczenia mnie w niezręcznej sytuacji, naprawdę nie wiem.<br />
Przed pamiątkowym zdjęciem musiałam sie odświeżyć wiec w tym celu pognałam do łazienki, a kochana Agata jak na prawdziwą Oka-san przystało pożyczyła mi kosmetyki. Wyszłyśmy, podeszłyśmy, spytałyśmy po angielsku. Kochany Toshi (imię wymyślone przeze mnie) nie bardzo popierał tą propozycje. Po chwili namysłu zgodził sie.<br />
Dopadłam do ramienia mojej zdobyczy i wtuliłam sie mocno. Czułam jego puls, zapach pięknego kwiatu sakury, lekkie drżenie ciała pod wpływem zdenerwowania. Myślałam, że ta chwila trwa całą wieczność. Spytałam z poddenerwowaniem 'JUŻ?!' na co Toshi cudniście sie zaśmiał.<br />
Pola pstryknęła zdjęcie i ruszyłyśmy spowrotem na miejsce.<br />
Komentarz? Pozytywnie pojebane ot co! Ale przyznam, było bosko ^^<br />
Następnie Agnieszka i Agata musiały sie zbierać. Odprowadziłyśmy je z Polą na przystanek i ruszyłyśmy do browaru połazić. Tam zapadła decyzja o pójściu na herbatkę. Poszłam wiec, pogadałam przy ciepłym napoju życia i ruszyłam tramwajem nr 10 w stronę domu.</p>
<p>Chociaż zabrakło uke nad czym ubolewałam, podobało mi sie. Więcej niż podobało. Poczułam sie jak marionetka której sznureczki zostały uchwycone w cieple dłonie. Z której zdmuchnięto kurz i ubrano w delikatną, czarną, satynową sukienkę przed blade kolana. Którą poruszano w takt muzyki uważając bym sie nie stłukła. Marionetka o szklanych oczach, w których pojawiło sie życie.<br />
<img id="image217828" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/jhkcv.jpg" alt="jhkcv.jpg" align="middle" class="imgcentro" />
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/21/ill-be-on-your-side-forever-more-thats-what-friends-are-for#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 18:36:48 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>{ Malice Mizer - Le ciel }</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/14/malice-mizer-le-ciel</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/14/malice-mizer-le-ciel</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image213253" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/moonlightkiss2242.jpg" alt="moonlightkiss2242.jpg" align="left" />( ﾟ▽ﾟ)/ｺﾝﾊﾞﾝﾊ A bo trzeba by poinformować świat co dzieje sie w moim pozornie nudnym życiu. Nowy semestr rozpoczął sie idiotycznym basenem i 2/5 z odpowiedzi z biologii. ==  Doliczam sobie postanowienie do noworocznych postanowień. NIE chodzić na basen. Never ever. I nikt mnie nie przekona. Bo nikt nie ma prawa widzieć mojego tłustego cielska, a zwłaszcza pewna osoba. Jeszcze by sie zgorszył.. O.o xD<br />
Nowy rok jak na razie bez dołów i dolin. chociaż nocne melancholie nadal napadają moje biedne serduszko. Bo czasami wydaje mi sie, że jestem jak blada, zimna marionetka ustawiona na półce, nie mogąca wydusić z siebie ani słowa. Obserwująca wszystkich swoimi błyszczącymi, szklanymi oczami. Niezauważalna.<br />
Swoją droga lubię marionetki. ＼（＾ ＾）／ Takie we krwi.. <.< Zuo, szatan, leśny! xD<br />
Namiętnie wzięło mnie na Kingdom Hearts II. (ﾟ ヮﾟ) Widać to o 8 rano w szkole, kiedy śpię na polskim czy innym gównie typu blok doświadczalny. (_ _)ヾ(‘ロ‘)　ペチペチ 起きろ～ No ale trzeba ponieść konsekwencje nawalania Heartless'ów do 2 w nocy xD<br />
A blok doswiadczalny zapowiada sie ciekawie. Po pierwsze dlatego, że mamy ze Stefaniak, czyli można zrobic bombe atomową, a po drugie dlatego, że blok zaczyna sie o 9.50 ,a ja mam autobus na 9.44, nie zapominając o tym, że jade 15 minut do budy XD<br />
Jestem jeszcze ciekawa religii. Na pytanie jakiego mamy nowego nauczyciela od ów przedmiotu odpowiedziano nam 'HW'. Huj wie? xD  	(?・・)<br />
Kocham Malice Mizer - Le ciel. (*･∀･) PV do tej piosenki jest genialny mimo wykonania starej daty. Gackt (bo wtedy jeszcze z nimi był) wyglada tam moim zdaniem najlepiej z całej epoki MM. Moja znajoma stwierdziła, że miłość do muzyki jest najbardziej korzystna - nie zdradzi, zawsze jest z tobą, dostosuje sie do twojego nastroju, nie sprzecza sie.. W zupełności popieram <3~~</p>
<p>...Ale skoro jestem marionetką to nie jest tak źle. Obok mnie postawili na półce porcelanowego księcia, a wokół nas fruwają diamentowe nimfy.
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/14/malice-mizer-le-ciel#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 20:35:26 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>~ The Rabbit Who Loves Carrots ~</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/09/the-rabbit-who-loves-carrots</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/09/the-rabbit-who-loves-carrots</guid>
		<description><![CDATA[<p>A kiedy wszyscy cię zostawią możesz wyjąć mnie<br />
jak porcelanową marionetkę z zakurzonego,<br />
czarnego pudełeczka w kącie pokoju.<br />
Bo ja zawsze będę z tobą.</p>
<p>Nie pozwólcie mi złapać doła. Oj nie..
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/09/the-rabbit-who-loves-carrots#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Wed, 09 Jan 2008 18:21:34 +0100</pubDate>	</item>
	<item>
	<title> - The Best Day in My fuckin' Life -</title>
	<link>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/05/the-best-day-in-my-fuckin-life</link>
	<guid>http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/05/the-best-day-in-my-fuckin-life</guid>
		<description><![CDATA[<p><img id="image207863" src="http://garden-of-destruction.nireblog.com/blogs1/garden-of-destruction/files/sug_75.jpg" alt="sug_75.jpg" align="left" />Z pewnością zaliczę ten dzień do kanonu dni udanych, a nawet powiedziałabym bardzo udanych. Dlaczego tak często mówię 'udane'? Bo czy chcecie, czy też nie spotkałam się dziś z moją Onee-chan. Dziś prawdopodobnie mija rok od naszej cyfrowej znajomości. Nadszedł czas by przenieść tą cyfrową Nibylandię w real world.<br />
Zaczęło sie oczywiście desperacką decyzją, w której Tsubakiś zadecydowała, że przyjeżdża bezprecedensowo w tą sobotę. [Nie powiem, wydarzenia w ostatnim czasie wręcz zmuszały nas do tego.] Lecz dziś rano zaczęło sie dość nieprzyjemnie. Głupie pytania o zawód rodziny w celu uzyskania wartościowych informacji na temat potencjalnego 'pedofila', z którym miałam się spotkać == Później debilne marudzenie, że zimno, że późno itp.. Droga w taksówce na dworzec główny minęła w ciszy. W ciszy, w której zastanawiałam sie czy mama jedzie, ze mną z łaski czy z woli. Później wycieczka zapoznawcza po dworcu i rossmanie, aż w końcu nadeszła ta chwila.<br />
'Czy to ta dziewczynka w kiteczkach?'<br />
Tak, tak to ona. Ta która czekała na swoją Onee-chan cholernie długo, ta która uratowała ją z obięć zimnej śmierci, ta która zawsze będzie przy niej swym tekturowym Miyabisiowym serduszkiem sklejonym taśmą klejącą.<br />
Kiedy sie odwróciłam momentalnie przytuliłam moja kochana Tsubakis. [Nie była AŻ taka wysoka jak mi sie wydawało.. xD] Wreszcie mogłam poczuć ją bardziej fizycznie, niż tylko obojętnie gapienie sie w monitor. A tak by the way, spodziewałam sie większego satana po niej xDD<br />
Pierwszym miejscem na nasze spotkanie okazała sie kawiarnia. [Jak daje słowo, pokocham kawiarnie.] Cafe latte jak zwykle ^^ Było przepyszne.. Następnie po długim namyśle stwierdziłyśmy, iż warto by pójść do browara. [I dobrze, że tak zrobiłyśmy, przynajmniej poszpanowałam Poznaniem xD] A tam? No cóż. Łażenie po sklepach, łażenie po sklepach, łażenie po sklepach.. Wyszło na dobre, bo kupiłam sobie bluzkę xD Po wizycie w iSpocie zdecydowałam, że zacznę zbierać na Maca. <3~~<br />
Przy obiedzie porobiłam mojej Onee-chan mnóstwo zdjęć. Wybrałam już to najśliczniejsze do oprawienia w ramkę i postawienia na biurku koło Gackt'a. Teraz trzeba zrobić zdjęcie z uke xD ^^ <3~<br />
Mimo małych nieprzyjemności przy lodach ze strony mojej mader, było bosko. [Szczególnie jedzenie lodów z jednej miseczki, łyżeczkami na zmianę xD] Kiedy w moich oczkach zalśniły łzy smutku Tsubakiś wzięła mnie do toalety, by usiąść przy ścianie i sie poprzytulać.<br />
Niestety gruby, brzydki, pedał ochroniarz wygonił nas grożąc kamerami.<br />
Wróciłyśmy więc do 'lodziarni Samaela' xD Postanowiłyśmy, że pójdziemy na deptak pomimo niskiej temperatury. Zbliżał sie moment rozstania, na który moje tekturowe serduszko rozpadało sie. Po porządnym wytuleniu sie i wycmokaniu rozstałyśmy sie. Lecz nie na zawsze.</p>
<p>Niczego nie żałuję. Żadnej minuty, żadnej sekundy. </p>
<p>Dostałam od Onee-chan króliczka ^^ <3~~ >w< Z fabryki misiów w łorsoł xD Króliczek ma na imię Króliczek. Ma swoje serduszko w środku. Dostałam też agrafkę, metalową gwiazdkę do przypięcia w ubrania i dużo, dużo czułego, siostrzanego spojrzenia.<br />
Kryzysowy moment tego dnia nadszedł jednak kiedy przeczytałam pewną notkę na pewnym blogu. Czytając z uśmiechem na twarzy w pewnym momencie zaczęły płynąc po moich zaróżowionych policzkach, łzy szczęścia. Pierwsze w moim życiu łzy szczęścia. Bo tak naprawdę poczułam sie kimś wyjątkowym i kochanym. Od długieeeego czasu. Wiążę z tym rokiem dużo ambitnych planów. Wydaje mi sie, że na razie każde z nich sie spełniają.</p>
<p><strong>[EDIT]</strong><br />
Zapomniałabym. Bieganie dookoła seksownego japończyka w okularkach i podniecanie się tym, że jeden z nich spojrzał na mnie swoimi skośnymi oczkami ROX! xD
</p>
<p><a href="http://garden-of-destruction.nireblog.com/post/2008/01/05/the-best-day-in-my-fuckin-life#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sat, 05 Jan 2008 21:39:08 +0100</pubDate>	</item>
</channel>	
</rss>
 
